W Kościelisku, koło Zakopanego, odbył się 20. konkurs na tradycyjny wielkanocny koszyczek, czyli kosołeckę. Podczas tego wyjątkowego wydarzenia można było zobaczyć, jak dawniej na Podhalu przygotowywano tzw. święconkę i jakie produkty musiały się w niej znaleźć. Organizatorzy i uczestnicy podkreślają, że w góralskim koszyczku nie ma miejsca na czekoladowe baranki, pomarańcze czy plastikowe ozdoby. Tegoroczny konkurs w Kościelisku obserwował reporter RMF FM Maciej Pałahicki.
Tradycyjny wielkanocny koszyczek góralski różni się od tych, które można zobaczyć współcześnie w innych regionach Polski. Nie zobaczymy w nim czekoladowych baranków, pomarańczy lub plastikowych ozdób. Zgodnie z tradycją, do święcenia przynosi się wyłącznie produkty, które dawniej na Podhalu znajdowały się w tzw. święconkach.
W koszyczkach uczestników konkursu znalazły się produkty takie jak m.in. jajka barwione w cebuli, moskole (tradycyjne podhalańskie placki), redykołka (ser wytwarzany m.in. na Podhalu), swojska kiełbasa, baranek z chleba czy babka drożdżowa.
Nie tylko zawartość, ale i sam koszyczek powinien spełniać określone wymagania. Może on być wykonany z wikliny, wyplatany z jałowca lub ewentualnie ze słomy, choć - jak usłyszał w Kościelisku dziennikarz RMF FM Maciej Pałahicki - słomiane koszyczki występują rzadziej.
Konkurs na najpiękniejszą kosołeckę to nie tylko okazja do zaprezentowania własnych umiejętności, ale przede wszystkim sposób na kultywowanie i przekazywanie tradycji młodszym pokoleniom. Konkurs w Kościelisku pokazuje, że mieszkańcy Podhala z dumą pielęgnują swoje zwyczaje.
Każdy produkt w koszyczku ma swoje znaczenie. Chleb to symbol pomyślności, dostatku i sytości. Jajka są symbolem nowego życia, odrodzenia i zwycięstwa życia nad śmiercią. Mięso w koszyku wielkanocnym to symbol baranka paschalnego, witalności i dostatku. Dawniej produkty mięsne były synonimem bogactwa i dobrobytu. Z kolei chrzan symbolizuje gorycz Męki Pańskiej, ale także siłę i tężyznę fizyczną.


