Wszczęto dwa śledztwa w sprawie głośnej afery wokół warszawskiego Szpitala Południowego. To dalszy ciąg bulwersującej historii młodego lekarza, który w ciągu roku miał zarobić w placówce ponad 1,5 mln złotych. Jedno z dochodzeń dotyczy wyłudzenia ze szpitala kwoty znacznych rozmiarów, drugie kwestii nadzoru w samej placówce oraz w stołecznym ratuszu.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Dwa śledztwa w sprawie nadużyć w Szpitalu Południowym w Warszawie wszczęła warszawska Prokuratura Okręgowa - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada.

W ramach pierwszego postępowania chodzi o sprawdzenie, czy młody lekarz, który w ciągu roku zarobił w tej placówce ponad półtora miliona złotych, dopuścił się wyłudzenia kwoty znacznych rozmiarów. To ponad 550 tysięcy złotych, jak przekazał rzecznik prokuratury Piotr Skiba. Prokurator zaznaczył, że sprawa dotyczy przedstawiania nierzetelnych faktur, niewłaściwie określających czas pracy lekarza.

Za popełnienie takiego przestępstwa grozi nawet 10 lat więzienia.

W drugim przypadku, prokuratura zbada, czy doszło niegospodarności w związku z brakiem nadzoru nad placówką. Śledczy sprawdzą, czy urzędnicy ratusza nadzorujący jednostkę oraz samo szefostwo Szpitala Południowego wywiązali się ze swojej roli. Chodzi m.in. o możliwe naruszenia przy kwalifikacji pacjentów, zawieraniu umów i weryfikacji faktur.

Do przesłuchania są dziesiątki świadków - w tym między innymi prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. Nie jest wykluczone powołanie zespołu śledczego. Czynności mają być powierzone CBA.

Szpitalna afera w Warszawie

Władze Warszawy domagają się wyjaśnień od Dawida Kacprzyka, lekarza i radnego Koalicji Obywatelskiej, który w ubiegłym roku miał zarobić w Szpitalu Południowym aż 1,6 mln złotych.

Dawid Kacprzyk, koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym, znalazł się w centrum zainteresowania po ujawnieniu informacji o jego zarobkach. Według doniesień, miał otrzymać łącznie 1,6 mln złotych, pracując na specjalizacji anestezjologicznej. Kacprzyk miał również stworzyć na oddziale SOR specjalne, uprzywilejowane warunki dla członków KO i ich rodzin.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział, że oczekuje szczegółowych wyjaśnień od lekarza oraz dyrekcji szpitala. Sprawą zajmują się także Narodowy Fundusz Zdrowia, prokuratura, Naczelna Izba Lekarska oraz Państwowa Inspekcja Pracy.

W związku z ujawnionymi informacjami władze miasta zdecydowały o zmianach w radzie nadzorczej Szpitala Południowego. Nowy skład rady ma zapewnić większą transparentność i nadzór nad funkcjonowaniem placówki. W jej skład weszli: Anna Walicka-Dąbrowska, Katarzyna Taraszkiewicz-Sirocka oraz prof. Mariusz Bidziński. Poprzedni zarząd został odwołany.

Prezydent Trzaskowski podkreślił, że miasto nie toleruje nieprawidłowości i będzie dążyć do pełnego wyjaśnienia sprawy. Kontrole mają ustalić, czy doszło do naruszenia przepisów oraz czy wynagrodzenie lekarza było uzasadnione. 

Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział natomiast, że śledczy sprawdzą, czy prezydent Warszawy wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu.