Zaskoczenia nie ma - większość posłów nie poparła wniosku o odwołanie Marcina Kierwińskiego ze stanowiska szefa resortu spraw wewnętrznych i administracji. Wniosek w tej sprawie złożyli posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

W głosowaniu nad wotum nieufności wzięło udział 435 posłów. Za odwołaniem Marcina Kierwińskiego było 202, a przeciw 232. Wstrzymała się jedna osoba. 

Dlaczego PiS chciał odwołania Kierwińskiego?

Ten wniosek to test dla całej koalicji 13 grudnia. Czy rzeczywiście są jeszcze tam ludzie, którym zależy na sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego państwa polskiego i w związku z tym, i z ostatnimi wydarzeniami, będą chcieli podjąć decyzję o wymianie urzędnika najważniejszego z punktu widzenia bezpieczeństwa wewnętrznego - mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek, jeszcze przed głosowaniem komentując wniosek o wotum nieufności dla szefa MSWiA.

Wśród powodów, dla których Kierwiński powinien zostać odwołany, wiceprezes PiS wymienił m.in. zaniedbanie infrastruktury strategicznej, co spowodowało ataki na kolej; brak zabezpieczenia zachodniej granicy kraju, przez co "Niemcy przerzucają nielegalnych migrantów"; zaangażowanie ministra spraw wewnętrznych w transkrypcję małżeństw homoseksualnych i "katastrofalne działania służb", polegające m.in. na wejściu służb do mieszkania matki prezydenta Karola Nawrockiego spowodowanym fałszywymi alarmami.

W ocenie opozycji Kierwiński ponosi pełną polityczną odpowiedzialność za niewydolność państwa w obszarze bezpieczeństwa wewnętrznego oraz brak skutecznego nadzoru nad podległymi służbami i administracją. Jego działania i zaniechania - zdaniem wnioskodawców - miały doprowadzić do osłabienia autorytetu państwa, podważenia wiarygodności służb oraz utraty zaufania obywateli do państwa.

We wniosku PiS zwróciło również uwagę m.in. problemy kadrowe i dużą liczbę wakatów w Policji. Wnioskodawcy wskazali również na niewłaściwe rozłożenie priorytetów szkoleniowych i organizacyjnych w tej formacji.

"Jest człowiekiem-chaosem"

Poseł PiS Andrzej Śliwka, uzasadniając wniosek w czasie sejmowej debaty, ocenił, że działania szefa MSWiA w rządzie można określić jednym słowem - chaos. 

Minister Kierwiński jest człowiekiem-chaosem: chaos w zarządzaniu, chaos w służbach i co najbardziej bulwersujące - chaos w wydawaniu publicznych pieniędzy - grzmiał parlamentarzysta.

Według posła PiS, obecność Kierwińskiego na stanowisku szefa MSWiA "stała się symbolem degradacji instytucji, które powinny być oazą profesjonalizmu, a nie areną dla partyjnych rozgrywek i niekontrolowanych kryzysów".

To, co pan robi, to jest policzek dla Rzeczypospolitej. I tego panu wybaczyć nie można - ocenił Śliwka, zwracając się do Kierwińskiego. Dodał, że zarówno on, jak i minister Tomasz Siemoniak wygenerowali kryzys na zachodniej granicy.

Coś, co wydawało się niemożliwe, wam się udało. Nasza zachodnia granica oddzielająca, chciałoby się powiedzieć, dwa cywilizowane państwa, państwa europejskie, stała się miejscem przerzutu nielegalnych migrantów - mówił członek partii Jarosława Kaczyńskiego. 

Kosiniak-Kamysz o "bredniach" PiS-u

Lider Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz bronił Kierwińskiego z sejmowej mównicy. Stwierdził, że w "beznadziejnym" wniosku o odwołanie zawarte są "brednie". 

Zastaliśmy płot na granicy polsko-białoruskiej, a nie skuteczną zaporę. Nielegalni migranci w ciągu 20 sekund byli w stanie sforsować ten płot - grzmiał szef MON. Marcin Kierwiński z całym zespołem (...) doprowadzili do pełnej skuteczności ochrony granicy - ocenił. 

Granice są bezpieczne, Polska jest silna. Nielegalni migranci nie przyjeżdżają do Polski - podkreślał minister obrony.

Jesteście hipokrytami do kwadratu ws. obrony cywilnej. Chcieliście likwidować RCB, a my budujemy prawdziwą obronę cywilną - mówił Kosiniak-Kamysz, zwracając się do posłów PiS-u. Dodał, że to nie Kierwiński zdradził służby mundurowe, ale partia Jarosława Kaczyńskiego, sprzeciwiając się pieniądzom z SAFE. 

Tumanowicz: Minister nie może być komentatorem kryzysów

Witold Tumanowicz z Konfederacji mówił w czasie debaty, że szef MSWiA powinien sprawiać, że obywatele czują się bezpiecznie i wzmacniać autorytet służb. Jak przekonywał, Kierwiński nie spełnia tych wymagań. 

Maleje zaufanie do instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, a obywatele zaczynają mieć poczucie, że w wielu sytuacjach muszą radzić sobie sami - alarmował Tumanowicz. Opinia publiczna z niedowierzaniem obserwowała działania służb po fałszywym zgłoszeniu dotyczącym miejsca zamieszkania matki Prezydenta RP - przypomniał. Mówił też o akcji służb w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza z Telewizji Republika. 

Tumanowicz wspomniał też o problemach kadrowych w policji. Słyszymy o tysiącach nieobsadzonych etatów, problemach organizacyjnych, spadającym morale funkcjonariuszy - wyliczał. 

Minister spraw wewnętrznych nie może być komentatorem kolejnych kryzysów. Powinien im zapobiegać - oświadczył poseł Konfederacji. 

Niemiecki wątek w wystąpieniu Kowalskiego

Były reprezentant PiS-u, a obecnie poseł niezrzeszony Janusz Kowalski zarzucił Kierwińskiemu, że na polecenia szefa rządu odpowiada: "Ja wohl, herr Tusk". 

Trzeba zniszczyć opozycję? Ja wohl, herr Tusk. Trzeba wpuszczać migrantów z Afryki? Ja wohl, herr Tusk. Trzeba ukrainizować administrację publiczną? Ja wohl, herr Tusk - wyliczał Kowalski. Zarzucił mu też m.in. niszczenie mediów niezależnych i ataki na polskich rolników. 

Kierwiński: Wyciągamy policję z bagna

Odpowiadając na krytykę, Marcin Kierwiński zarzucił posłom PiS, że boją się konkretów, bo we wniosku o odwołanie go nie podali żadnych liczb. 

Od prawie 3 lat ratujemy polską policję, wyciągamy ją z bagna - mówił obrazowo szef MSWiA. Podkreślał też, że obecnie policjanci nie muszą być "agencją ochroniarską" Jarosława Kaczyńskiego czy ciąć konfetti dla szefa MSWiA, jak to było za rządów PiS-u.

Szef MSWiA zrzucił też dzisiejszej opozycji, że gdy była u władzy, nie wpadła na inwestycje w systemy antydronowe. Trzeba wszystko po was naprawiać, partacze z PiS-u - grzmiał. 

Zarzuty ws. sytuacji na zachodniej granicy Polski Kierwiński nazwał "wyjątkowo obrzydliwymi". Wysłaliście na tę granicę bandę przebierańców na czele z Bąkiewiczem. Mówicie, że ta banda przebierańców wykonuje jakąś pracę - stwierdził ostro. 

Ministra Kierwińskiego bronił też premier Donald Tusk. Swoje wystąpienie zaczął jednak od krytyki tropienia przez opozycję obecności w życiu publicznym osób o pochodzeniu ukraińskim. Głośno było m.in. o sprawie wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego. 

Uważacie, że ludzie o pochodzeniu, które nie jest 100-procentowo czyste, nie powinni pełnić ról w życiu publicznym Polski. W historii Polski mieliśmy takich podejrzanych typów jak Kopernik, Chopin, Kościuszko. Władysław Jagiełło słabo mówił po polsku - zauważył ironicznie. 

Kierwiński po przerwie wrócił do MSWiA

Marcin Kierwiński jest szefem MSWiA od 24 lipca 2025 roku. Wcześniej pełnił tę funkcję od grudnia 2023 r. do maja 2024 r., kiedy to uzyskał mandat do Parlamentu Europejskiego. 

Od września 2024 roku do lipca 2025 roku Kierwiński pełnił funkcję pełnomocnika rządu ds. odbudowy po powodzi.