W miejscowości Trzebucza doszło do groźnego wypadku drogowego z udziałem 20-letniego mieszkańca powiatu siedleckiego. Mężczyzna, który nie posiadał prawa jazdy, prowadził samochód w fatalnym stanie technicznym, a po spowodowaniu kolizji uciekł z miejsca zdarzenia. Policja szybko ustaliła jego tożsamość i zatrzymała go w miejscu zamieszkania.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Do wypadku doszło 20 maja w miejscowości Trzebucza (woj. mazowieckie). Według ustaleń policji, 20-latek kierujący Renault nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu kierującej Volvo, w wyniku czego zderzyły się dwa auta.
Kobieta została przewieziona do szpitala, na szczęście nic poważnego jej się nie stało.
Sprawca wypadku uciekł pieszo. Policjanci z Węgrowa szybko ustalili jego tożsamość. 20-letni mieszkaniec powiatu siedleckiego został zatrzymany w swoim domu.
Podczas oględzin pojazdu sprawcy funkcjonariusze odkryli szokujące nieprawidłowości. Auto, którym poruszał się 20-latek, nie powinno w ogóle poruszać się na drodze. Policjanci ujawnili liczne usterki techniczne, a także fakt, że samochód miał odcięty dach.
"Taki stan pojazdu stwarzał realne i bezpośrednie zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu" – podkreślają funkcjonariusze. Dodatkowo okazało się, że młody mężczyzna nigdy nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami.
20-latek usłyszał zarzut dotyczący rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym podczas prowadzenia pojazdu mechanicznego. Grozi mu za to kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Mężczyzna odpowie także za kierowanie pojazdem bez wymaganych uprawnień.


