Miała być wspólna przyszłość, a skończyło się na stracie 20 tysięcy złotych. 67-letnia mieszkanka powiatu piaseczyńskiego przekonała się, że miłość w sieci bywa kosztowna, zwłaszcza gdy "wybranek serca" przesyła prośby o pilne przelewy na ratowanie rzekomego majątku...
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Historia, którą przytaczają policjanci z mazowieckiego Piaseczna, zaczęła się niewinnie - od codziennych wiadomości i zdjęć przesyłanych przez mężczyznę, który przedstawiał się jako pracownik zagranicznej platformy wiertniczej.
Przez trzy miesiące budował zaufanie, snuł plany wspólnej przyszłości i zapewniał o swoich uczuciach. 67-latka nie podejrzewała, że za romantycznymi deklaracjami kryje się wyrachowany oszust.
Gdy relacja nabrała tempa, pojawiły się pierwsze prośby o wsparcie finansowe. Mężczyzna tłumaczył się trudną sytuacją życiową i pilnymi wydatkami. Kobieta, wierząc w szczerość intencji, przekazała mu pieniądze.
Dopiero gdy żądania zaczęły dotyczyć coraz wyższych kwot, nabrała podejrzeń i zgłosiła sprawę na policję.
Funkcjonariusze podkreślają, że oszuści internetowi doskonale manipulują emocjami, wykorzystując samotność i chęć niesienia pomocy. Budują relacje tygodniami, by w odpowiednim momencie wyłudzić pieniądze.
Policja apeluje o ostrożność: nie przekazuj pieniędzy osobom poznanym wyłącznie online, nie ulegaj presji czasu ani emocjonalnym prośbom o wsparcie finansowe. Każda prośba o pieniądze powinna być sygnałem ostrzegawczym.
W przypadku wątpliwości warto skonsultować się z rodziną lub zgłosić sprawę na policję. Tylko zdrowy rozsądek i czujność mogą uchronić przed utratą oszczędności.


