Trzeba rozwijać nasz przemysł zbrojeniowy. Na pewno musimy produkować amunicję rakietową. Nikt nam nie zagwarantuje, że jak przyjdzie wojna, to będzie krótka, albo że Amerykanie nam wszystko dostarczą – mówił w Rozmowie o 7:00 w internetowym Radiu RMF24 gen. broni dr Krzysztof Król. Doradca szefa Sztabu Generalnego WP poinformował, że w 2024 r. ok. 27 proc. sprzętu używanego przez polską armię była wyprodukowana w Polsce i był to najmniejszy procent wśród państw europejskich.
Przedłużająca się wojna na Bliskim Wschodzie może mieć bezpośrednie konsekwencje dla bezpieczeństwa Europy i dalszego wsparcia Ukrainy - mówił gen. Król.
Pytany o zapasy amerykańskich pocisków do systemów Patriot i możliwość ich dalszego przekazywania Ukrainie, generał podkreślił, że "na chwilę obecną USA jeszcze posiadają dosyć duże ilości tego, czym dysponują".
Zastrzegł jednak, że w razie wydłużenia konfliktu sytuacja może się zmienić. Może dojść do sytuacji, w której Amerykanie zdecydują o priorytetach podziału tych nowoczesnych środków - przyznał, nie wykluczając, że wsparcie dla Kijowa mogłoby zostać ograniczone.
Generał przypomniał, że skala zużycia uzbrojenia w nowoczesnych konfliktach jest ogromna. W czasie operacji w Zatoce Perskiej liczba nalotów sięgała około 50 tysięcy. Dziś, w Iranie, mówimy o kilku tysiącach uderzeń, ale - jak zaznaczył - to może być dopiero początek. Jednocześnie zwrócił uwagę na ograniczone zdolności Stanów Zjednoczonych do prowadzenia kilku wojen jednocześnie.
To my, Europejczycy, musimy sobie z tego zdać sprawę - podkreślił. W praktyce oznacza to konieczność większej samodzielności Europy w produkcji i zabezpieczaniu dostaw uzbrojenia. W tym kontekście generał jednoznacznie wskazał na potrzebę wzmacniania krajowego przemysłu obronnego.
Musimy absolutnie rozwijać własny przemysł obronny - odpowiedział, pytany o kierunek działań. Na pewno musimy produkować amunicję rakietową, pociski wszelkiego typu, te, które się zużywają w dużych ilościach - dodał. Jak mówił, nowoczesne konflikty są długotrwałe i wymagają stałego uzupełniania zapasów, a nikt nie zagwarantuje, że przyszła wojna będzie krótka ani że sojusznicy zaangażują się w pełnym wymiarze.
Dla wojska - jak zaznaczył - nie ma znaczenia, czy producent sprzętu jest państwowy, czy prywatny.
Dla nas ma znaczenie cena tego sprzętu i przede wszystkim, czy ten sprzęt jest technologicznie zaawansowany - powiedział gość Piotra Salaka. Generał zaznaczył, że nowoczesność to nie tylko przewaga operacyjna, ale także realna ochrona życia żołnierzy.
Zdaniem gościa Rozmowy o 7:00, wojna w Ukrainie oraz konflikt na Bliskim Wschodzie pokazują znaczenie operacji wielodomenowych. Oznacza to integrację działań w domenie lądowej, powietrznej, morskiej, cybernetycznej i kosmicznej, tak aby możliwe było precyzyjne, skoordynowane użycie sił i środków.
Polska planuje zwiększenie liczebności armii do 300 tysięcy żołnierzy w służbie czynnej oraz 500 tysięcy wraz z rezerwami. Powinniśmy bezwzględnie inwestować w bardzo profesjonalne szkolenie polskich żołnierzy i tych, którzy są teraz w służbie czynnej, i tych, którzy są w rezerwie - zaznaczył generał.
W tym kontekście powróciło pytanie o obowiązkową służbę wojskową. Generał nie przesądza jej powrotu, ale wyraźnie stawia sprawę: jeśli system dobrowolny nie zapewni odpowiedniej liczby żołnierzy, konieczne mogą być zmiany prawne.
Jeśli nie będziemy w stanie wypełnić tych potrzeb, które obecnie siły zbrojne mają zgodnie z programem rozwoju, to będziemy na pewno zwracać się do polityków o zmianę prawa - powiedział.
Jak wynika z wypowiedzi generała - kluczowe jest budowanie licznych, dobrze wyszkolonych rezerw, zdolnych do szybkiej mobilizacji i uzupełniania strat w przypadku długotrwałego konfliktu.
Zdaniem gen. Króla Rosja nie zrezygnuje z intensywnej produkcji zbrojeniowej nawet po ewentualnym zakończeniu wojny w Ukrainie.
Ja sobie nie wyobrażam, żeby okazało się, że nagle Rosja przestawia się na produkcję pokojową - stwierdził.


