Miały być Malediwy, a skończyło się na... pomieszczeniu dla osób zatrzymanych. Para z województwa świętokrzyskiego, zamiast wylegiwać się na Malediwach, musiała tłumaczyć się przed funkcjonariuszami straży granicznej i policją. Wszystko przez nieważny paszport, sporo alkoholu i jeszcze więcej niecenzuralnych słów.

Do incydentu, o którym informuje Karpacki Oddział Straży Granicznej, doszło podczas rutynowej kontroli granicznej na lotnisku w podkrakowskich Balicach.

42-letnia kobieta okazała nieważny paszport, co uniemożliwiło jej wylot na wymarzone wakacje. Zamiast jednak pogodzić się z sytuacją, pasażerka zaczęła domagać się spotkania z przełożonymi straży granicznej, a jej zachowanie szybko stało się agresywne.

Alkohol i wyzwiska

Na miejsce wezwano kierowników oraz Zespół Interwencji Specjalnych. Obecność dodatkowych funkcjonariuszy nie ostudziła emocji - kobieta zaczęła używać wulgaryzmów pod adresem służb.

Do awantury dołączył jej 61-letni mąż, który również nie szczędził obelg. Jak się okazało, oboje byli pod wpływem alkoholu - badanie wykazało ponad 2 promile w organizmach małżonków.

Policyjna izba zatrzymań zamiast hotelu

W związku z - jak piszą strażnicy graniczni - "rażącym naruszeniem porządku i znieważeniem funkcjonariuszy publicznych", para została zatrzymana i przewieziona do Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Następnego dnia wszczęto wobec nich postępowanie za znieważenie funkcjonariusza podczas pełnienia obowiązków służbowych. Oboje przyznali się do winy.

Karpacki Oddział Straży Granicznej przypomina, że znieważenie funkcjonariusza publicznego jest przestępstwem zagrożonym karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku.