Śledztwo dotyczące wielkiego pożaru na Mazowszu w okolicy miejscowości Międzyleś będzie prowadzić Prokuratura Rejonowa w Wołominie. Jak jednak dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, prokuratorskie postępowanie w tej sprawie jeszcze nie ruszyło. Sprawą wciąż zajmuje się policja.
Pożar wybuchł w czwartek po południu w miejscowości Międzyleś niedaleko Warszawy. Akcja gaśnicza trwała ponad 50 godzin, ogień strawił ok. 300 ha lasu, a z zagrożonych terenów ewakuowano ok. 100 osób/
Jak ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada, sprawą do tej pory zajmuje się policja. Funkcjonariusze nie przekazali jeszcze dokumentów prokuraturze.
Mundurowi zabezpieczają możliwe do zebrania na tym etapie dowody. Wejście funkcjonariuszy, prokuratorów i biegłych z zakresu pożarnictwa na obszar, który był objęty pożarem, zaplanowano na wtorek.
Dopiero te działania na miejscu mają dać odpowiedź na pytanie, w jakim kierunku może pójść śledztwo. Śledczy sprawdzą, czy są jakieś przesłanki, by sądzić, że przyczyną pożaru było podpalenie.
Strażacy szacują, że całkowicie uporają się z pożarem - który jest w fazie dogaszania - do końca tygodnia. Na pogorzelisku wciąż pracuje ponad tysiąc osób - ustalił reporter RMF FM.
W piątek w kulminacyjnym momencie akcji uczestniczyło pięć samolotów gaśniczych Dromader, trzy śmigłowce Lasów Państwowych oraz dwa policyjne śmigłowce Black Hawk.
Działania strażaków wspierały również inne służby, w tym policja, Lasy Państwowe oraz Siły Zbrojne.


