Ta wystawa nie powinna się odbyć, nie powinna mieć miejsca, bo powód jej powstania nie powinien istnieć. Wolelibyśmy, aby wojny nie były powodem do wystaw - mówił na otwarciu ekspozycji jej kurator, dyrektor Muzeum Zachodniokaszubskiego w Bytowie dr Tomasz Siemiński.
Na wystawie znalazło się 60 reporterskich zdjęć Vladyslava Mussienki, które w tej konfiguracji nie były jeszcze nigdzie pokazywane. Każde opatrzone jest opisem w trzech językach: ukraińskim, polskim i angielskim. Ukraina pogrążona w wojnie zderza się z tą sprzed pełnoskalowej inwazji, bo na wystawie z premedytacją pokazanych zostało kilka fotografii z lat poprzedzających wojnę.
Odwiedzający wystawę z opisów zdjęć dowiedzą się, że przyglądają się np. mieszkańcom Borodianki, którzy przyszli zobaczyć zniszczone przez armię rosyjską budynki mieszkalne albo mężczyźnie, który wrócił do wyzwolonej spod okupacji rosyjskiej wsi Kukhari i przywitał go pies ze zniszczonego domu sąsiadów. Elementem ekspozycji jest też zdjęcie rodziców Filipa Antosiaka, którzy umieszczają polską flagę pod Pomnikiem Poległych Żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy na Majdanie Niepodległości w Kijowie 30 stycznia 2025 roku. Ich syn, 19-letni polski ochotnik zginął 19 stycznia 2025 roku pod Pokrowskiem, broniąc Ukrainy w szeregach 25. Samodzielnej Siczesławskiej Brygady Powietrznodesantowej Sił Zbrojnych Ukrainy.
Odwiedzający ekspozycję mogą wziąć udział w zbiórce funduszy na zakup drona obserwacyjnego dla armii ukraińskiej, którą organizuje Fundacja Magia Karpat.
Musiienko nie mógł osobiście uczestniczyć w wernisażu. Podczas wideokonferencji zaznaczył, że od 2014 roku fotografuje wojnę, ale wtedy musiał do niej dojechać, a w lutym 2022 roku wojna była 15 kilometrów od niego i ciągle jest blisko.
Czuję, że muszę to pokazać światu - mówił reporter. Jednocześnie zaznaczył, że ma nadzieję, iż przyjdzie jeszcze czas, gdy będzie mógł pokazać "pokojową Ukrainę".