45-letni mężczyzna postanowił w minioną sobotę pojeździć samochodem osobowym po zamarzniętym jeziorze w Wodzisławiu Śląskim. Nagrał to telefonem jego 29-letni kompan. Mężczyźni liczyli, że lód wytrzyma ciężar samochodu, jednak szybko zaczął kruszeć i osobówka zatonęła. Na szczęście jej kierowca zdążył uciec i nikomu nic się nie stało. Z całego zdarzenia do sieci trafił film, który pozwolił policjantom namierzyć amatorów zimowych wrażeń. Sytuacja była tak nieprawdopodobna, że wzbudziła podejrzenia co do autentyczności nagrań opublikowanych w internecie...

  • Wodzisław Śląski: kierowca osobówki próbował przejechać po zamarzniętym jeziorze, ale lód załamał się i auto zatonęło. Kierowca zdążył uciec.
  • Film z incydentu wyglądał jak fejk stworzony za pomocą AI, ale policja potwierdziła jego autentyczność i szybko zidentyfikowała uczestników zdarzenia.
  • Kierowca i drugi mężczyzna przyznali, że liczyli na wytrzymałość lodu, ale sytuacja wymknęła się spod kontroli - na szczęście nikt nie ucierpiał.
  • Służby prowadzą śledztwo pod kątem narażenia życia i możliwych naruszeń prawa, a policja apeluje o rozwagę na zamarzniętych zbiornikach.
  • Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Film wyglądał na stworzony przez AI

Policjanci z Wodzisławia Śląskiego natrafili w internecie na film, który przedstawiał samochód jeżdżący po zamarzniętym zbiorniku wodnym. W trakcie nagrania lód załamał się pod pojazdem, który ostatecznie znalazł się pod wodą.

Materiał wzbudził podejrzenia co do autentyczności - początkowo sądzono, że może być wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Mundurowi jednak szybko zweryfikowali, że film przedstawia prawdziwe zdarzenie, do którego doszło w minioną sobotę.

Po widocznej na nagraniu tablicy rejestracyjnej policjanci znaleźli w systemach informatycznych dane właściciela auta. Okazało się, że niedawno je sprzedał, w końcu dotarli do obecnego właściciela i do autora nagrania, który specjalnie założył konto na platformie internetowej, by udostępnić filmik.

Funkcjonariusze natychmiast podjęli działania w celu ustalenia okoliczności zatonięcia pojazdu. Ustalono miejsce, w którym doszło do incydentu i skierowano tam strażaków. Pod wodą dostrzeżono zatopiony samochód, który widoczny był na filmie.

Liczyli, że lód wytrzyma

Samochodem kierował 45-letni mieszkaniec powiatu wodzisławskiego. W nieodpowiedzialnym incydencie towarzyszył mu 29-latek z Rybnika, który nagrał zdarzenie telefonem. Obaj mężczyźni przyznali, że liczyli na to, iż pokrywa lodowa wytrzyma ciężar auta. Sytuacja wymknęła się jednak spod kontroli, kiedy lód zaczął się kruszyć.

Kierowca zdołał wydostać się z samochodu, zanim ten zatonął. Telefon, którym nagrano całe zdarzenie, został zabezpieczony przez policję.

Na miejsce skierowano Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Wodno-nurkowego. Przy użyciu specjalistycznego sprzętu ratownicy sprawdzą, czy w pojeździe nie znajdowały się inne osoby, a następnie podejmą próbę wydobycia samochodu z dna zbiornika.

O krok od tragedii

Sprawa jest obecnie prowadzona pod kątem narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Policjanci analizują również, czy doszło do naruszenia przepisów ustawy o ochronie środowiska i kodeksu wykroczeń.

Służby apelują o rozsądek i unikanie ryzykownych zachowań na zamarzniętych akwenach. Przypominają, że tego typu rozrywka może skończyć się tragedią. W przypadku zauważenia niebezpiecznych sytuacji lub materiałów w internecie, należy niezwłocznie powiadomić odpowiednie służby.

Osoby publikujące w sieci nagrania przedstawiające niebezpieczne zachowania muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi, nawet jeśli materiały wydają się być stworzone przy użyciu nowoczesnych technologii.