Dramatyczne chwile rozegrały się w niedzielne popołudnie w Mikołowie na Śląsku. 27-letni mężczyzna ukradł samochód, używając przemocy wobec kierującej, a następnie porzucił pojazd na torach kolejowych. W ostatniej chwili maszynista pociągu zdołał wyhamować, unikając tragedii. Sprawca został zatrzymany po policyjnym pościgu.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę około godziny 16 na ulicy Rybnickiej w Mikołowie (woj. śląskie).

Jak informuje policja, kobieta prowadząca Volkswagena Polo musiała gwałtownie zahamować, gdy na jezdnię wtargnął nieznany jej mężczyzna. Napastnik otworzył drzwi pojazdu i siłą wyciągnął kierującą z auta. Mimo prób pomocy ze strony świadków, sprawca zdołał odjechać skradzionym samochodem.

Porzucony samochód na torach i zderzenie z pociągiem

Po ucieczce mężczyzna dotarł do Łazisk Górnych, gdzie wjechał w ślepą uliczkę kończącą się torami kolejowymi. 

"Próbując przejechać przez torowisko w miejscu do tego nieprzystosowanym, utknął na wysokich szynach. Nie mogąc kontynuować dalszej jazdy, opuścił pojazd. W pozostawionego na torowisku Volkswagena uderzył nadjeżdżający pociąg. Na szczęście maszynista, widząc pojazd zwolnił, dzięki czemu pasażerowie nie odnieśli żadnych obrażeń" - opisują policjanci z KPP w Mikołowie.  

W poszukiwania sprawcy zaangażowani byli funkcjonariusze z kilku miast, w tym z Katowic, Tychów i Bielska-Białej. 

Policja wykorzystała nowoczesny sprzęt, m.in. drona z kamerą termowizyjną oraz policyjne psy tropiące. 

"Trop za mężczyzną podjęły policyjne psy. Sprawca oddalał się szybko w kierunku Tychów. Dzięki zakrojonym na szeroką skalę poszukiwaniom, tuż przed północą kryminalni z Mikołowa namierzyli i zatrzymali mężczyznę w Tychach" - przekazali funkcjonariusze.

Zatrzymany to 27-letni mieszkaniec powiatu cieszyńskiego. Może usłyszeć zarzuty rozboju oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.