100 tys. zł zabezpieczono w budżecie Rzeszowa na demontaż Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej, który od 1951 roku stoi na Placu Ofiar Getta. Decyzja o likwidacji monumentu zapadła już kilka lat temu, jednak dopiero teraz miasto znalazło środki na realizację tego zadania.
- Rzeszów przeznaczył 100 tys. zł na demontaż Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej z Placu Ofiar Getta.
- Rzeźba trafi do muzeum, a dekoracyjne płyty zostaną przeniesione na cmentarz żołnierzy radzieckich przy ul. Lwowskiej.
- Decyzja o usunięciu pomnika wynika z ustawy dekomunizacyjnej i wieloletnich debat, które nasiliły się po agresji Rosji na Ukrainę.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Jak informują urzędnicy, demontaż nie będzie prosty i potrwa co najmniej kilka miesięcy. Konieczne jest wyłonienie wyspecjalizowanej firmy oraz przygotowanie dokumentacji technicznej. Rzeźba z cokołu trafi do jednego z muzeów, które gromadzi takie pamiątki. Dekoracyjne płyty zostaną przeniesione na cmentarz żołnierzy radzieckich przy ul. Lwowskiej.
100 tys. zł ma wystarczyć na demontaż i wywiezienie konstrukcji.
Pomnik, będący prostopadłościennym obeliskiem o wysokości ok. 8,5 metra, przedstawia m.in. postacie marszałka Iwana Koniewa i gen. Karola Świerczewskiego, sceny batalistyczne, motywy braterstwa broni i pracy pokojowej. Na szczycie znajduje się statua kobiety z dzieckiem. W 1966 roku u podstawy monumentu umieszczono tablicę z informacją, że jest to symbol 1000-letniej walki o wolność i niezawisłość narodową. Pod pomnikiem symbolicznie złożono też ziemię z miejsc straceń i męczeństwa ludzi z Rzeszowszczyzny.
Uchwałę o usunięciu pomnika radni przyjęli w 2018 roku, powołując się na tzw. ustawę dekomunizacyjną. Instytut Pamięci Narodowej podkreślał, że monument gloryfikuje system totalitarny i nie powinien znajdować się w przestrzeni publicznej. Przeciwko rozbiórce opowiadał się były prezydent Tadeusz Ferenc, argumentując, że to świadectwo historii, a koszt operacji może sięgnąć nawet 3 mln zł. Podobne stanowisko początkowo prezentował obecny prezydent Konrad Fijołek.
Kwestia usunięcia pomnika powróciła po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Wówczas prezydent Fijołek porozumiał się z IPN w sprawie ostatecznego rozwiązania problemu. Ustalono wówczas, że elementy pomnika zostaną przeniesione na cmentarz przy ul. Lwowskiej, a IPN sfinansuje demontaż.
Po czterech latach od tych deklaracji do tematu wrócili radni i na ostatniej sesji zarezerwowali w budżecie kwotę, która ma uruchomić proces rozbiórki.


