Do czterech wzrosła liczba osób objętych śledztwem w sprawie tragicznego pożaru, do którego doszło w noc sylwestrową w barze w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. Prokuratura kantonu Valais poinformowała, że dochodzenie rozszerzono o obecnego i byłego urzędnika gminy, odpowiedzialnych za kwestie bezpieczeństwa.

  • Liczba osób objętych śledztwem po pożarze w Crans-Montanie wzrosła do czterech.
  • W wyniku pożaru w barze zginęło 40 osób, a 116 zostało rannych; od 2020 roku nie przeprowadzano tam kontroli przeciwpożarowych.
  • Włochy, których obywatele są wśród ofiar, domagają się powołania wspólnego zespołu dochodzeniowego.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Wcześniej śledztwo ws. pożaru w Crans-Montanie toczyło się przeciwko właścicielom lokalu - obywatelom Francji, Jacques’owi i Jessice Morettim. Organy ścigania zarzucają im nieumyślne spowodowanie śmierci i obrażeń oraz wywołanie pożaru.

W pożodze zginęło 40 osób, a 116 zostało rannych. Władze przyznały, że od 2020 roku w barze nie przeprowadzano żadnych kontroli przeciwpożarowych. Bezpośrednią przyczyną tragedii było zapalenie się łatwopalnej pianki dźwiękochłonnej na suficie, od zimnych ogni przymocowanych do butelek szampana.

Wśród ofiar było sześciu młodych Włochów. Rzym domaga się powołania wspólnego zespołu dochodzeniowego i do czasu jego utworzenia włoski ambasador pozostanie w Szwajcarii.

Szef włoskiego MSZ Antonio Tajani podkreślił, że nie doszło do incydentu dyplomatycznego, a Włochy oczekują jedynie sprawiedliwości.