"Nie uznajemy tego stanu rzeczy, który jest sprzeczny z prawem międzynarodowym" - pisze w oświadczeniu tureckie ministerstwo spraw zagranicznych, po raz kolejny potępiając aneksję Krymu przez Rosję. W poniedziałek mija 12. rocznica przeprowadzenia nielegalnego referendum, w wyniku którego Moskwa zawłaszczyła należący do Ukrainy Półwysep Krymski.

  • W poniedziałek mija 12 lat od aneksji Krymu przez Rosję.
  • Jednym z krajów, który od początku wyraża sprzeciw wobec zawłaszczenia półwyspu przez Moskwę, jest Turcja.
  • Ankara w poniedziałek wydała oświadczenie w tej sprawie.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

W poniedziałek 16 marca mija 12. rocznica aneksji Półwyspu Krymskiego przez Rosję, która nastąpiła po przeprowadzeniu nielegalnego referendum. Wcześniej, pod koniec lutego i na początku marca 2014 roku, na terytorium Autonomicznej Republiki Krymu pojawiły się tzw. zielone ludziki - rosyjscy żołnierze bez oznaczeń państwowych, którzy przejęli kontrolę nad regionem.

Aneksję oraz formalne włączenie Krymu do Federacji Rosyjskiej Rosja uzasadniła przeprowadzonym głosowaniem, które zostało zainscenizowane i odbyło się bez udziału niezależnych obserwatorów czy przedstawicieli organizacji międzynarodowych. Wyniki - przytłaczające poparcie dla przyłączenia do Rosji - były szeroko kwestionowane przez społeczność międzynarodową.

Turcja pamięta

Zdecydowana większość państw świata, w tym Unia Europejska, Stany Zjednoczone oraz Organizacja Narodów Zjednoczonych, uznaje Krym za terytorium Ukrainy znajdujące się pod tymczasową rosyjską okupacją. Jednym z krajów, który od początku wyraża sprzeciw wobec aneksji Krymu przez Rosję, jest Turcja.

Ankara wielokrotnie podkreślała swoje poparcie dla integralności terytorialnej Ukrainy, zwracając szczególną uwagę na sytuację Tatarów krymskich - mniejszości etnicznej spokrewnionej z Turkami, która po aneksji była narażona na represje ze strony rosyjskich władz.

Dziś, 12 lat po aneksji Krymu przez Rosję, Turcja pamięta o tamtych wydarzeniach i podkreśla ich bezprawność. "W dwunastą rocznicę nielegalnej aneksji Autonomicznej Republiki Krymu Ukrainy przez Federację Rosyjską w wyniku bezprawnego referendum, ponownie potwierdzamy, że nie uznajemy tego stanu rzeczy, który jest sprzeczny z prawem międzynarodowym" - czytamy w komunikacie tureckiego ministerstwa spraw zagranicznych.

"Nasz kraj, który zdecydowanie popiera niepodległość, suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy, będzie nadal uważnie monitorować i stawiać na pierwszym planie rozwój sytuacji na półwyspie, w szczególności sytuację Turków krymskotatarskich" - zaznacza resort dyplomacji w Ankarze.

Pragmatyczne podejście

Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku, Turcja zajęła stanowisko pośrednie. Z jednej strony potępiła rosyjską agresję i zadeklarowała wsparcie dla suwerenności Ukrainy, z drugiej - nie przyłączyła się do zachodnich sankcji wobec Rosji

Ankara zaoferowała się jako mediator w rozmowach pokojowych, organizując m.in. negocjacje w Stambule.

Turcja dostarczała Ukrainie drony Bayraktar TB2, które odegrały istotną rolę w pierwszych miesiącach pełnoskalowego konfliktu. Jednocześnie Ankara utrzymywała kontakty gospodarcze i polityczne z Moskwą, m.in. w zakresie współpracy energetycznej (gazociąg Turkish Stream, budowa elektrowni jądrowej Akkuyu przez rosyjski Rosatom). Taki stan rzeczy utrzymuje się do dziś.