W jednym z bloków na terenie Gorzowa Wielkopolskiego doszło do wybuchu i pożaru. Z budynku ewakuowano prawie 50 osób, nie ma informacji o poszkodowanych.

W środę rano w piwnicy czteropiętrowego bloku przy ul. Wróblewskiego w Gorzowie Wielkopolskim (woj. lubuskie) doszło do wybuchu i pożaru.

Na miejscu pracowało 10 zastępów straży pożarnej. Strażacy szybko ugasili pożar, a potem przystąpili do odgruzowywania piwnicy.

Sama siła wybuchu była znacząca. Powstałe ciśnienie spowodowało uszkodzenie drzwi do mieszkań w całym pionie, a także drzwi wejściowych do klatki schodowej. We wnętrzu piwnicy, w miejscu, gdzie doszło do wybuchu i pożaru, zawaliły się ścianki działowe - powiedział rzecznik lubuskiej PSP mł. bryg. Arkadiusz Kaniak.

Pracy strażakom nie ułatwiała temperatura. W Gorzowie Wielkopolskim o poranku było -8 stopni Celsjusza.

Co się stało w piwnicy?

Z budynku ewakuowano prawie 50 osób, dla których podstawiono dwa autobusy komunikacji miejskiej i przygotowano tymczasowe miejsce schronienia w pobliskim żłobku. Co najważniejsze, nikt nie został poszkodowany - w piwnicy nie było ludzi.

Rzecznik Urzędu Miasta Gorzowa Wielkopolskiego Wiesław Ciepiela poinformował, że nie doszło do uszkodzenia elementów konstrukcyjnych budynku, na co wskazują oględziny nadzoru budowlanego.

Inspektorzy nadzoru budowlanego kontynuują jeszcze oględziny, ale wstępnie można powiedzieć, że nie doszło do jakichś poważnych uszkodzeń konstrukcji budynku i naruszenia jego stateczności. Uszkodzenia dotyczą przede wszystkim ścian działowych i innych elementów, które nie mają wpływu na bezpieczeństwo budynku i w związku z tym najprawdopodobniej budynek zostanie udostępniony do użytkowania - powiedział.

Dodał, że zanim to nastąpi, inspektorów, służby i zarządcę budynku czeka jeszcze sprawdzenie stanu wszystkich instalacji w budynku i usunięcie ewentualnych uszkodzeń. Te prace potrwają przynajmniej kilkanaście godzin. Po ich zakończeniu będzie można ostatecznie zdecydować, czy i kiedy mieszkańcy będą mogli wrócić do swoich domów - zaznaczył.

Po zakończeniu działań przez strażaków do pracy przystąpili policjanci i biegły z zakresu pożarnictwa, który ma ustalić przyczynę wybuchu i pożaru.