Strażacy-ochotnicy z Janowa Podlaskiego muszą się wyprowadzić z remizy. Zażądał tego burmistrz, który ma wiele uwag do pracy Ochotniczej Straży Pożarnej. Zarzuca jej szefowi brak współpracy.
- W Janowie Podlaskim trwa konflikt pomiędzy Ochotniczą Strażą Pożarną a burmistrzem.
- Strażacy mają pół roku na opuszczenie dotychczasowej remizy.
- Burmistrz Karol Michałowski zarzuca OSP m.in. brak odpowiedniego rozliczania paliwa oraz brak współpracy z urzędem
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Jeszcze kilka dni temu Janów Podlaski, który od 1 stycznia jest miastem, kojarzony był głównie ze słynną stadniną i aukcjami koni. Teraz o Janowie jest głośno przez konflikt między ochotniczą strażą pożarną a burmistrzem.
Kulminacją sporu było pismo, w którym burmistrz wypowiada strażakom umowę użyczenia remizy. Na jej opuszczenie dostali pół roku.
Co dalej? Dzisiaj nie wiemy. Mamy mnóstwo sprzętu. Co z nim zrobimy po tym półrocznym terminie? Nie wiem. Może będziemy chować po stodołach - stwierdza Grzegorz Kaczmarek, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Janowie Podlaskim.
Dlaczego gmina wypowiedziała strażakom umowę użyczenia remizy?
Mam obowiązek dbać o bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców - tłumaczy w rozmowie z RMF FM burmistrz Karol Michałowski. Przekonuje, że wyrzucenie strażaków z remizy jest działaniem na rzecz bezpieczeństwa. W jego opinii janowska straż nie spisywała się dobrze.
Z OSP mamy wielowarstwowy problem - stwierdza burmistrz. Mamy informację o tym, że wielokrotnie nie wyjeżdżała do pożarów, tłumacząc to brakiem kierowcy. Było też wyrzucenie trzech druhów, którzy prowadzili młodzieżową drużynę pożarniczą. Młodzieżowa drużyna praktycznie nie funkcjonuje - wylicza w rozmowie z reporterem RMF FM Dominikiem Smagą.
Karol Michałowski zarzuca też strażakom niewypełnianie kart drogowych do rozliczania się z gminą ze zużytego paliwa.
Jest na stole audyt, który wskazuje, że OSP nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a jednym z nich jest wypełnianie kart drogowych i sumienne rozliczanie się z paliwa - wyjaśnia.
Straż odpowiada, że dane dotyczące zużycia paliwa są dostępne, wystarczy po nie sięgnąć.
Mamy w systemie rozpisane wszystkie wyjazdy, wszystkie zużycia paliwa. Pracownik gminy przez rok nie pobrał żadnych dokumentów, a miał w zakresie obowiązków wykonywanie tego typu rzeczy, co również jestem w stanie przedstawić na papierze - mówi prezes OSP Grzegorz Kaczmarek.
Burmistrz Michałowski ocenia, że występuje "kompletny brak współpracy między OSP a urzędem". Czego dotyczy? Od wypełniania kart drogowych po prostą rzecz, jak przestawienie samochodu z miejsca na miejsce - tłumaczy w rozmowie z reporterem RMF FM.
Problem polega na tym, że pan burmistrz próbuje jednoosobowo zarządzać jednostką, na co strażacy oczywiście nie wyrażają zgody - odpowiada prezes OSP w Janowie Podlaskim.
Strażacy z OSP próbują zbudować narrację, że burmistrz jest zły, a oni pokrzywdzeni. Rzeczywistość nie jest taka czarno-biała. Tam jest konflikt, który trwa wiele lat, jeszcze od czasów poprzedniego wójta - mówi dziennikarzowi RMF FM jeden z zawodowych strażaków z powiatu bialskiego.
Burmistrz Janowa Podlaskiego twierdzi, że o usunięciu z remizy strażaków-ochotników przesądziła opinia zawodowej straży.
Ta opinia nie była pozytywna dla OSP Janów Podlaski. To była kropka nad "i" - relacjonuje. Inaczej widzi to rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej.
Burmistrz zwrócił się do nas z prośbą o opinię i została ona wydana. Nie była negatywna, aczkolwiek wskazane były w niej pewne uchybienia - opisuje mł. kpt. Marek Waszczuk.
Te uchybienia dotyczyły między innymi nieprawidłowego rozliczania czasu akcji ochotników. Zgodnie z przepisami za czas poświęcony przez ochotników na działania ratowniczo-gaśnicze płaci gmina.
W janowskiej straży miało dochodzić do sytuacji, gdy strażacy nie odnotowywali zakończenia akcji, chociaż wrócili już do remizy. Zawodowi strażacy zwrócili również uwagę na to, że pojazd janowskiej OSP przez około 200 dni stał bezużytecznie z powodu braku paliwa.
Rzecznik bialskiej straży zastrzega w rozmowie z RMF FM, że zarówno wyszkolenie janowskich strażaków, jak też ich wyposażenie, oceniane jest jako dobre. Dodaje, że są oni pomocni w działaniach ratowniczych.
Szef janowskiej OSP twierdzi, że wypowiedzenie umowy użyczenia remizy nie jest jedynym ciosem w jego jednostkę.
Oprócz tego dostaliśmy wypowiedzenie z Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego - mówi Grzegorz Kaczmarek, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Janowie Podlaskim. Wspomniany przez niego system służy do dysponowania służb ratowniczych na miejsce zdarzenia. Odcięcie od systemu oznaczałoby w praktyce odcięcie od wezwań.
W systemie nas nie ma. Nie wiem, jak to będzie się obecnie odbywało, czy będziemy alarmowani przez komendę miejską, czy nie będziemy alarmowani. To bardzo świeża sprawa - przyznaje. Jego wersji nie potwierdza rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Białej Podlaskiej.
Usunięcie z Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego nie jest tak proste, jak wyłączenie światła. OSP w Janowie Podlaskim wciąż jest w systemie i jest dysponowana do działań - zapewnia mł. kpt. Waszczuk.
Burmistrz zakłada, że w miejsce OSP Janów Podlaski powstanie w przyszłości alternatywne stowarzyszenie, które wprowadzi się do remizy po jej opróżnieniu.
Mamy grupę osób, która chce współpracować z urzędem - twierdzi Michałowski. Być może stworzy się przestrzeń do nowego stowarzyszenia. Na pewno będę wspierał wszystkie takie inicjatywy - zapewnia.


