Włoski bank UniCredit ogłosił plany przejęcia niemieckiego Commerzbanku, wywołując natychmiastową i stanowczą reakcję rządu w Berlinie. Stawka jest ogromna - chodzi o bank o znaczeniu systemowym, a wartość transakcji sięga 35 miliardów euro. Commerzbank jest głównym akcjonariuszem polskiego mBanku, w którym ma ok. 69 proc. akcji.

Berlin mówi "nie"

Rząd podtrzymuje sprzeciw wobec wrogiego przejęcia. Berlin popiera niezależność Commerzbanku, który jest bankiem o znaczeniu systemowym - podkreślił niemiecki rzecznik ministerstwa finansów, cytowany przez agencję dpa.

Państwo niemieckie posiada obecnie około 12 procent udziałów w Commerzbanku i już wcześniej deklarowało, że nie zamierza ich sprzedawać. Kanclerz Friedrich Merz zaznaczył, że "Berlin opowiada się za silnym i niezależnym Commerzbankiem".

Oferta za miliardy

UniCredit, który od września 2024 roku systematycznie zwiększał swoje zaangażowanie w Commerzbanku, dziś kontroluje już 29,9 procent udziałów. Włoski gigant zapowiedział, że zamierza złożyć ofertę przejęcia wszystkich akcji niemieckiego banku. Po przekroczeniu progu 30 procent udziałów, zgodnie z prawem i tak będzie do tego zobowiązany.

Szczegóły finansowe są imponujące. Akcjonariusze Commerzbanku mają otrzymać 0,485 nowej akcji UniCredit za każdą posiadaną akcję, co przekłada się na wycenę 30,80 euro za akcję - z premią w wysokości 4 procent wobec kursu zamknięcia z 13 marca. Cała transakcja wyceniana jest na blisko 35 miliardów euro.

Oficjalna oferta ma zostać przedstawiona w maju, a akcjonariusze będą mieli cztery tygodnie na podjęcie decyzji. UniCredit planuje zwołać nadzwyczajne walne zgromadzenie najpóźniej do 4 maja, by uzyskać zgodę na niezbędne podwyższenie kapitału. To zaledwie kilka dni przed walnym zgromadzeniem Commerzbanku, zaplanowanym na 20 maja.

Commerzbank nie widzi podstaw do rozmów

Stanowisko zarządu Commerzbanku jest równie stanowcze, jak rządu w Berlinie. W oficjalnym komunikacie bank poinformował, że nie widzi podstaw do rozmów o przejęciu ze swoim największym akcjonariuszem. "Ponadto komunikat Unicredit nie zawiera żadnych dalszych informacji dotyczących podstawowych elementów transakcji, która przyniosłaby wartość dodaną. Byłaby to niezbędna podstawa do ewentualnych rozmów" - podkreślono.

To oznacza, że na razie nie ma mowy o negocjacjach, a sytuacja pozostaje napięta. Zarząd i rada nadzorcza Commerzbanku będą musieli dokładnie przeanalizować ofertę, jeśli ta zostanie formalnie złożona.

W tle tej finansowej rozgrywki narasta niepokój wśród pracowników Commerzbanku. Związek zawodowy Verdi otwarcie wyraża obawy przed redukcją zatrudnienia, przypominając, że podobne działania miały miejsce po przejęciu HypoVereinsbank przez UniCredit w 2005 roku. Pracownicy obawiają się, że włoski właściciel może zdecydować się na cięcia, by poprawić rentowność po ewentualnym przejęciu.

Commerzbank jest głównym akcjonariuszem polskiego mBanku, posiadając około 69 procent jego akcji. Ewentualne przejęcie przez UniCredit może mieć więc daleko idące konsekwencje także dla polskiego rynku finansowego.