- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Informację o zatrzymaniu podejrzewanego podała także Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie. Jak przekazano, mężczyzna został zatrzymany w jednej z miejscowości pod Warszawą. Zatrzymany posługuje się paszportem wystawionym na 36-letniego obywatela Gruzji. Według nieoficjalnych ustaleń dziennikarza RMF FM Krzysztofa Zasady wszystko wskazuje na to, że dokument jest podrobiony, a zatrzymany jest Czeczenem. Z informacji naszego reportera wynika też, że do zatrzymania doszło w Piastowie w hotelu pracowniczym.
Jak relacjonował szef policji Marek Boroń, przed hostel znajdujący się w centrum Piastowa przyjechało kilka ekip realizacyjnych. Policyjni kontrterroryści weszli do lokalu, w którym przebywał 36-latek koło godz. 9. Zastosowano wszelkie środki bezpieczeństwa w związku z tym, że sprawca używał broni palnej do zabójstwa. W akcji brała udział specjalna grupa śledcza z KWP w Lublinie, kontrterroryści z BOA i z Lublina. Policjantów wspierali funkcjonariusze z ABW. 36-latek był zaskoczony - mówił szef policji Marek Boroń. Teraz trwa ustalanie, czy zatrzymany działał na zlecenie, jeśli tak - to na czyje.
Świadek: Podczas akcji zatrzymano kilka osób
Ustalono także, że wraz z podejrzanym zatrzymano 8 osób. One jednak nie mają związku z zabójstwem - zajełą się nimi straż graniczna w związku z podejrzeniem nielegalnego pobytu w Polsce.
Wejście do hotelu o godz. 12 cały czas było wygrodzone policyjną taśmą - informował Michał Radkowski. Było słychać strzały z broni. Kule prawdopodobnie gumowe. Wynosili ludzi skutych. Z tego, co widziałem trzy, cztery osoby były skute. To jest hotel pracowniczy i cały czas jest rotacja ludzi, zmieniają się - relacjonował w rozmowie z RMF FM pan Wojtek, świadek zajścia. Nasz rozmówca dodał, że w hotelu mieszkają głównie obcokrajowcy - większość z nich to kierowcy aut na aplikację.
Podczas konferencji prasowej szef MSWiA Marcin Kierwiński podkreślał, że zatrzymany dziś mężczyzna jest podejrzewany o zabójstwo Rosjanina w Białej Podlaskiej. Kierwiński zaznaczył, że ten mężczyzna jest także podejrzewany o udział w innych przestępstwach w naszym kraju w 2022 roku.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak mówił, że teraz będzie intensywnie badany wątek udziału obcych służb.
Zastrzelony był krytykiem Putina
Do zbrodni doszło w poniedziałek ok. godz. 9:30 na chodniku na jednym z osiedli w Białej Podlaskiej. Do Rosjanina Roberta K. podszedł mężczyzna i dwukrotnie strzelił do niego z broni krótkiej. Gdy pokrzywdzony upadł na ziemię, mężczyzna podszedł do niego i oddał jeszcze trzy strzały z bliskiej odległości. Oględziny zwłok wykazały łącznie siedem ran postrzałowych - w obrębie głowy, klatki piersiowej oraz pleców.
Zastrzelony mężczyzna to obywatel Federacji Rosyjskiej 44-letni Robert K., który w przestrzeni medialnej występował jako Siemion Skriepiecki. Był znany z krytykowania reżimu Władimira Putina.
Tusk: Wszystko wskazuje, że było to zabójstwo polityczne
Wczoraj premier Donald Tusk mówił, że wszystko wskazuje na to, że było to zabójstwo polityczne. Na konferencji prasowej szef rządu mówi, że jeśli było to morderstwo na zlecenie Rosji, to jest to bardzo poważny fakt o wymiarze międzynarodowym. To jest terroryzm państwowy - zaznaczył w środę Tusk.
Gen. Kujawa: Mieliśmy przekonanie, że jest zagrożony
O sprawę zastrzelonego w Białej Podlaskiej Rosjanina posłowie PiS pytali dziś w Sejmie zastępcę ministra koordynatora służb specjalnych gen. Roberta Kujawę. Pytanie dotyczyło tego, czy "służby w ramach profilaktyki kontrwywiadowczej ostrzegały go (Roberta K. - przyp. red.) o potencjalnych zagrożeniach".
Kujawa powiedział, że najkrótsza odpowiedź na to pytanie brzmi "tak, oczywiście tak".
Wyjaśnił posłom, że działalność Rosjanina "miała charakter otwarty i spektakularny, w związku z tym spotykała się z reakcjami zarówno osób aktywnych w internecie, jak też osób, które stwarzały realne, mogły stwarzać realne zagrożenie dla jego życia".
Mieliśmy zarówno głębokie przekonanie o tym, że on jest zagrożony, jak i dowody na to, że to zagrożenie jest realne. W związku z tym od kilku miesięcy instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa były w dialogu z ofiarą i informowały go o tym zagrożeniu, akcentując to, że nie są to tylko opinie pochodzące z pobieżnej oceny jego aktywności i rezonansu, jaki ta aktywność wywołuje - powiedział w Sejmie generał.
Zaznaczył, że nie udało się przekonać go do objęcia ochroną, a podjęcie takiej decyzji jest w jego interesie i w interesie jego rodziny, ale możliwe jest jedynie na jego wniosek. Przypomniał, że zgodnie z procedurą po takim wniosku decyzję w tej sprawie podejmuje komendant wojewódzki policji.