Ponad 300 osób z łódzkiej firmy Aquinos Bedding Poland przejętej przez Portugalczyków od miesięcy żyje w zawieszeniu. Jak donosi "Gazeta Wyborcza", nie otrzymują wynagrodzenia, nie zostali tez zwolnieni, a kontakt z portugalskim właścicielem się urwał. Senator Krzysztof Kwiatkowski, który zajmuje się sprawą, określa ją jako "niewyobrażalny skandal i barbarzyństwo".
- Informacje lokalne i ogólnopolskie znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Aquinos Bedding Poland od 30 lat produkowała w Łodzi materace. Kilka lat temu przejęli ją Portugalczycy i to właśnie z ich pojawieniem się część załogi utożsamia schyłek firmy.
Było stabilnie, pensja co miesiąc. Wiedzieliśmy, że praca jest zapewniona. Poprzedni dyrektor dbał i walczył o pracowników. Ale przyszli Portugalczycy i chcieli zniszczyć firmę: wyciągnąć wszystko z magazynu, sprzedać i zostawić nas tak, jak swoich pracowników zostawiali pracodawcy w latach 90. XX wieku. Przykre jest to, że nie jesteśmy chronieni przez państwo, musimy walczyć sami, pukać od drzwi do drzwi - opowiadała w rozmowie z "GW" kobieta, która była zatrudniona w firmie od początku jej działalności.
Pracownicy od stycznia 2025 roku są na postojowym. Zgodnie z przepisami powinni otrzymywać 80 procent wynagrodzenia. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Wypłatę za kwiecień dostali dopiero w czerwcu. Za maj otrzymali jedynie zaliczkę w wysokości 1600 złotych, a później kontakt z firmą całkowicie się urwał.
Jestem w tragicznej sytuacji, od roku bez pieniędzy, bez pracy. Nie mogę uzyskać świadectwa pracy ani zwolnienia. Pracodawca powinien doprowadzić wszystko do końca, człowiek by wiedział, na czym stoi. A tak jestem po prostu niczym - stwierdził jeden z pracowników z 26-letnim stażem.
Niektórzy z poszkodowanych powinni być na świadczeniu przedemerytalnym, ale nie mogą go uzyskać, bo firma nie wystawiła im świadectw pracy. Inni podkreślają, że muszą korzystać z pomocy rodziny, żeby się utrzymać.
Spotkanie dla pracowników Aquinos Bedding Poland zorganizował senator Krzysztof Kwiatkowski. Pojawili się na nim przedstawiciele Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Izby Administracji Skarbowej.
To, co zrobił portugalski właściciel, to po prostu barbarzyństwo. Pracodawca was po prostu porzucił, nie dopilnował spraw pracowniczych - mówił pracownikom i zaznaczał, że w sprawie firmy pisał do ambasady Portugalii, noty dyplomatyczne skierował też MSZ. Jest też wniosek do prokuratura generalnego o śledztwo w sprawie firmy. Na razie jednak wszystkie pisma wysłane do Portugalii pozostają bez odpowiedzi.
Pracownicy, którzy nie otrzymali nawet PIT-ów będą mogli jednak liczyć na pomoc pracowników urzędów skarbowych w tej sprawie. Przedstawicielka Zakładów Ubezpieczeń Społecznych podkreśliła, że Zakład będzie wypłacał zasiłki mimo braku dokumentów od pracodawcy.
Rozwiązaniem dla tych, którzy chcą podjąć pracę w innym miejscu pozostaje wypowiedzenie umowy z winy pracodawcy i później ubieganie się o dokument w sądzie pracy.


