Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej szef Pentagonu Pete Hegseth przedstawił główne założenia operacji militarnej prowadzonej przez Izrael i USA przeciwko Iranowi. Zaznaczył, że celem działań nie jest zmiana władzy w Teheranie, lecz zniszczenie irańskiego potencjału militarnego, w tym rakiet, zakładów produkcyjnych oraz sił marynarki wojennej. "Żadnych ćwiczeń z budowania demokracji. (...) Walczymy, by wygrać - powiedział Hegseth.
- Operacja "Epicka Furia" skupia się na zniszczeniu irańskich rakiet i infrastruktury wojskowej.
- Celem jest uniemożliwienie Iranowi posiadania broni jądrowej.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Jak podkreślił Pete Hegseth, operacja "Epicka Furia" została zaplanowana z jasno określonym celem. Amerykańskie i izraelskie siły koncentrują się na eliminacji irańskich rakiet, zakładów produkcyjnych oraz marynarki wojennej. Działania mają także uniemożliwić Iranowi rozwój programu nuklearnego.
Zniszczyć irańskie rakiety (...). Zniszczyć irańską produkcję pocisków, zniszczyć ich marynarkę wojenną i infrastrukturę bezpieczeństwa, aby nigdy nie mieli broni jądrowej - powiedział. Iran budował potężne rakiety i drony, aby stworzyć konwencjonalną tarczę dla swoich ambicji szantażu nuklearnego - dodał.
Hegseth stanowczo odciął się od porównań do wcześniejszych interwencji wojskowych w Iraku i Afganistanie. Podkreślił, że obecna operacja nie ma na celu wprowadzania demokracji czy angażowania się w długotrwałe działania stabilizacyjne.
Żadnych głupich zasad walki, żadnego plątania się w ‘budowanie narodu’, żadnych ćwiczeń z budowania demokracji - mówił. Amerykanie mają działać zdecydowanie, bez zbędnych ograniczeń i politycznej poprawności.
Szef Pentagonu zapowiedział, że działania wojskowe będą prowadzone do momentu, aż Iran straci możliwość produkcji i użycia rakiet oraz rozwijania potencjału nuklearnego. Walczymy, by wygrać, i nie marnujemy czasu ani życia - podsumował Hegseth.
Hegseth podkreślił, że w Iranie nie ma obecnie amerykańskich wojsk lądowych. Jednak zadeklarował, że nie będzie wykluczać żadnej ewentualności. Nie ma ich (wojsk USA w Iranie - przyp. red.), ale nie będziemy się zagłębiać w to, co zrobimy, a czego nie. Uważam, że to jeden z tych błędnych poglądów, powtarzanych od dawna, że to ministerstwo (obrony - przyp. red.), prezydenci czy inni powinni mówić Amerykanom: oto dokładnie, co zrobimy, (...) oto dokładnie, jak daleko się posuniemy, oto, co jesteśmy gotowi zrobić, a czego nie. To głupota - powiedział Hegseth.
Nie jesteśmy w tej kwestii głupi. Nie trzeba tam wciągać 200 tys. ludzi i zostawać tam przez 20 lat (...) Czy będziemy śmiali? Czy jesteśmy gotowi na zdecydowane działania? Absolutnie (tak) - dodał.
Zarówno Hegseth, jak i towarzyszący mu przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Dan Caine powiedzieli, że spodziewają się dalszych strat po stronie amerykańskiej - oprócz czterech żołnierzy, którzy zginęli do tej pory. Hegseth poinformował, że wojskowi zginęli w ataku na "ufortyfikowane centrum operacji taktycznych".
Gen. Caine przedstawił chronologię wydarzeń. Rozkaz Trumpa o rozpoczęciu misji padł w piątek, 27 lutego, o godz. 15.38 czasu lokalnego (godz. 21.38 w Polsce), a pierwsze ataki rozpoczęły się o godz. 1.15 w sobotę. Caine powiedział, że zanim padły pierwsze strzały, siły cybernetyczne i kosmiczne podjęły już działania - "efekty niekinetyczne, by zakłócić, zdegradować i oślepić zdolność Iranu do obserwacji, komunikowania się i reagowania". Zaznaczył, że operacje te trwają nadal.
Dodał też, że pierwsza fala ataków rozpoczęła się po pierwszych operacjach izraelskich - prawdopodobnie uderzeniu na siedzibę przywódcy Iranu - i wzięło w niej udział ponad 100 samolotów. Zręczność, precyzja i przytłaczająca przewaga w powietrzu doprowadziły do ustanowienia lokalnej przewagi powietrznej. (...) W ciągu ostatnich dwóch dni Siły Połączone przeprowadziły setki misji z lądu i z powietrza, zrzucając dziesiątki tysięcy sztuk amunicji - wymieniał Caine. Działania te są prowadzone na coraz większą skalę. Obejmowały one amerykańskie bombowce B-2, które wykonały 37-godzinny lot w obie strony z kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, zrzucając amunicję penetrującą na irańskie obiekty podziemne - dodał.


