"Kiedy po raz pierwszy pojechałem na mecz Hokejowej Reprezentacji Artystów Polskich, średnio jeździłem na łyżwach. Za drugim razem zostałem przedstawiony jako wyśmienity łyżwiarz, miał być wjazd na lód, jakieś mocne przyhamowanie i ukłon w stronę publiczności – a skończyło się katastrofą! Trzeba było zszywać mi brodę" – tak aktor Rafał Mroczek opowiada w rozmowie z RMF FM o początkach swojej przygody z hokejem. "Zazwyczaj gramy mecze przy okazji jakichś akcji charytatywnych. Łączymy dobrą zabawę z jakimś fajnym celem" – dodaje.

Hokejowa Reprezentacja Artystów Polskich znów wychodzi na lód. Tym razem zmierzy się z Reprezentacją Polskich Olimpijczyków, którzy nie grali w hokeja zawodowo. Cel – jak zwykle szczytny! czytaj więcej

Edyta Bieńczak: Od jak dawna występujesz w Hokejowej Reprezentacji Artystów Polskich?

Rafał Mroczek: W reprezentacji jestem od czterech czy pięciu lat. Nie na wszystkich meczach udało mi się być, ale w tym roku to będzie mój, bodajże, czwarty mecz.

A jest jakiś, który zapamiętałeś szczególnie?

Jest, jest jeden taki, który szczególnie zapamiętałem (śmiech). Kiedy po raz pierwszy pojechałem na mecz HRAP-u, średnio jeździłem na łyżwach. Przy drugim swoim występie byłem po show TVP "Gwiazdy tańczą na lodzie". Brałem w nim udział, więc nauczyłem się trochę na tych łyżwach jeździć...

...no na drugie miejsce się nauczyłeś!

No nauczyłem się jeździć na drugie miejsce, to prawda. Tylko że wjeżdżając na lód przed meczem HRAP-u, zapomniałem o jednej zasadniczej różnicy, jaka jest między łyżwami do jazdy figurowej i łyżwami do hokeja. Przed meczem odbywała się prezentacja zawodników. No i moja prezentacja - miał być wjazd na lód, jakieś mocne przyhamowanie i ukłon w stronę publiczności - skończyła się wywinięciem orła, wyrwało mi nogi do góry! Źle przeniosłem środek ciężkości ciała - zamiast bardziej na środek przeniosłem go na tył, jak przy jeździe figurowej. No i skończyło się to katastrofą. Rozbiłem sobie brodę, nie mogłem stać na tych łyżwach, a zostałem przedstawiony jako wyśmienity łyżwiarz! (śmiech) Miałem rozciętą brodę, więc trzeba było ją zszywać. Ale później udało mi się wjechać na lód już spokojniej, bez większych emocji, bez świrowania, złapałem trochę równowagi i mecz zaczął się dla mnie wtedy na dobre. Wtedy można już było pokazać, że jednak trochę się na tych łyżwach jeździ.

Teraz gracie dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale w zasadzie każdy mecz HRAP-u jest organizowany w jakimś szczytnym celu.

Tak. Mario (Mariusz Gabrek, pomysłodawca i założyciel HRAP-u - przyp. red.) tak to wymyślił, że zazwyczaj gramy mecze przy okazji jakichś akcji charytatywnych. W tym roku będzie to jakby nieoficjalne rozpoczęcie WOŚP-u. Podobnie jak w zeszłym roku gramy w Nowym Targu. Tak że zawsze jest połączenie naszej dobrej zabawy z jakimś fajnym celem.

Dlaczego dałeś się namówić na hokej?

Ja jestem też w piłkarskiej Reprezentacji Artystów. Jeśli chodzi o sport, o imprezy, przy których mogę się sprawdzić, trochę porywalizować, nauczyć się czegoś nowego, a przy okazji trochę pomóc, to naprawdę nie trzeba mnie długo namawiać. Jeśli powstanie reprezentacja artystów w siatkówce - to pewnie będzie można mnie tam znaleźć. Jeśli powstanie reprezentacja artystów w jakiejkolwiek innej dyscyplinie drużynowej albo jeśli będzie to rywalizacja indywidualna - też pewnie będzie można mnie tam znaleźć.

Mecz z HRAP-em już za dwa dni, a po drodze były święta, domowe smakołyki. Może się chyba trochę ciężej jeździć...

Generalnie ciężej się jeździ na łyżwach, jeśli trzeba założyć hokejowy strój. To jest kilkanaście kilogramów więcej. I do tego jeszcze ten hokejowy kij, który wcale nie pomaga, a amatorom nawet przeszkadza. Żeby krążek wpadł do bramki, trzeba uderzyć go z pewną mocą, a to wcale nie jest takie proste.

A przygotowywałeś się do tego meczu jakoś specjalnie?

Nie, bo my traktujemy to wszystko z pewnym przymrużeniem oka. Dla nas to jest zabawa, dla widzów również i jest niezły ubaw, kiedy wyjeżdżamy na lód i próbujemy na tych łyżwach rywalizować. Często rywalizujemy z dziewczynami, często rywalizujemy z rajdowcami - oni też średnio sobie radzą na łyżwach. Ale w każdej z tych reprezentacji jest kilku dobrych graczy - jak Mariusz Czerkawski, jak chłopaki ze Śląska, którzy amatorsko trenują hokej.

Ostatnio HRAP grał z Reprezentacją Lekarzy Polskich - w tym meczu nie występowałeś - która w większości składała się z ludzi, którzy do pewnego momentu życia grali w hokeja zawodniczo, a teraz trenują sobie hobbystycznie. No i wygrali z Artystami.

Lekarze? Czyli za rok trzeba będzie wziąć odwet. Zebrać lepszy skład albo zebrać siły i pokonać ich, wziąć rewanż!

W takim razie na koniec tego roku życzę ci zwycięstwa HRAP-u, a powiedz, czego życzyć ci na nowy rok?

Chyba spokoju, bo to ważne. Może sukcesów, zrealizowania swoich marzeń. Ja też wszystkim słuchaczom i internautom życzę spełnienia marzeń, zdrowia i stawiania przed sobą nowych wyzwań. Żeby realizować te wyzwania, trzeba mieć też odrobinę szczęścia, więc tego szczęścia również wszystkim życzę.