W sobotę tureckie siły zbrojne przeprowadziły kontrolowaną detonację amerykańskiego bezzałogowego statku nawodnego AEGIR-W, który osiadł na brzegu Morza Czarnego w prowincji Ordu. Jak poinformowało biuro gubernatora Ordu, inspektorzy stwierdzili, że jednostka była aktywna i załadowana amunicją.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Statek, wyprodukowany przez amerykańskiego kontrahenta obronnego Sierra Nevada Corporation, został znaleziony na plaży w dzielnicy Yuceler w dystrykcie Unye (prowincja Ordu nad Morzem Czarnym) w piątek po południu. Cywile, którzy zauważyli niezidentyfikowany obiekt, powiadomili władze, a na miejsce wysłano zespoły żandarmerii, aby zabezpieczyć teren.

Specjaliści z dowództwa S.A.S z Istambułu zbadali statek w sobotę i około godziny 14:00 czasu lokalnego stwierdzili, że jednostka jest operacyjna i przewozi amunicję. Statek został odholowany około cztery kilometry od brzegu i zniszczony w kontrolowanej eksplozji. W ramach środków ostrożności ewakuowano pobliskie domy - informuje serwis Turkiye Today.

Drona sklasyfikowano jako AEGIR-W. To wojskowy bezzałogowy statek nawodny (USV), zaprojektowany do operacji w trudnych środowiskach. Jego zastosowania obejmują rozpoznanie, wojnę elektroniczną oraz działania ofensywne. Statek ma około 10 metrów długości, zasięg do 900 kilometrów i może osiągać prędkość powyżej 25 węzłów (ok. 46 km/h). Jest zdolny do autonomicznego działania i może przewozić ładunek o masie do 300 kilogramów.

Defence Blog podaje, że jednostka mogła być używana w testach związanych z wojną w Ukrainie, choć te informacje nie zostały niezależnie potwierdzone.

Nie przedstawiono oficjalnego wyjaśnienia, w jaki sposób dron znalazł się na wybrzeżu Turcji, a śledztwo jest w toku.