W katastrofie samolotu transportowego An-26, do której doszło 31 marca na okupowanym Krymie, zginął generał-porucznik Aleksandr Otroszczenko wraz z grupą wysokich rangą oficerów. Choć Moskwa mówi o usterce technicznej, ukraińskie służby informują o kolejnych skutecznych uderzeniach w infrastrukturę lotniczą agresora.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Informację o śmierci kluczowego dowódcy przekazał w czwartek Andrij Kowalenko, szef ukraińskiego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (CPD). Na pokładzie maszyny, która rozbiła się w ostatni dzień marca, znajdowało się sześciu oficerów z dowództwa lotniczego rosyjskiej Floty Północnej.
"Według doniesień wszyscy zginęli" - podkreślił szef CPD.
Według oficjalnych komunikatów, które potwierdziło rosyjskie Ministerstwo Obrony, w wypadku łącznie zginęło 29 osób - 23 pasażerów oraz 6 członków załogi. Rosyjska strona kategorycznie zaprzecza, jakoby maszyna została zestrzelona, wskazując jako przyczynę "problemy techniczne". Zdarzenie to zbiegło się jednak w czasie z doniesieniami o rozbiciu się na Krymie innej rosyjskiej maszyny - bombowca Su-34.
Katastrofa transportowca to nie jedyny problem rosyjskich sił powietrznych na półwyspie w ostatnich dniach. Major Robert "Madiar" Browdi, dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych, poinformował o precyzyjnym uderzeniu przeprowadzonym w nocy z 1 na 2 kwietnia.
Celem ataku była baza ciężkich dronów typu Orion. Według ukraińskich raportów, w wyniku operacji zniszczono:
- 4 ciężkie drony Orion,
- samolot transportowy An-72,
- stację radiolokacyjną rosyjskich wojsk.


