Air France i Airbus są winne nieumyślnego spowodowania śmierci w związku z katastrofą lotniczą z 2009 roku - uznał sąd apelacyjny w Paryżu. Samolot z Rio de Janeiro do Paryża runął do Atlantyku, zginęło 228 osób. W 2023 roku sąd pierwszej instancji wydał wyrok uniewinniający.

  • Sąd apelacyjny w Paryżu uznał Air France i Airbusa winnymi nieumyślnego spowodowania śmierci w katastrofie lotniczej z 2009 roku.
  • Katastrofa miała miejsce na trasie Rio de Janeiro-Paryż; zginęło 228 osób - to największa tragedia w historii Air France.  
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Sąd skazał oba przedsiębiorstwa na grzywnę w wysokości 225 tys. euro. Jest to maksymalna kara, na jaką można było je skazać jako osoby prawne. Nie jest wykluczone, że nastąpi apelacja, co oznacza, że batalia prawna będzie trwała przez kolejne lata.

Największa katastrofa w dziejach Air France

Katastrofa z 1 czerwca 2009 roku była największą katastrofą lotniczą w dziejach Air France. Za jej przyczynę wstępnie uznano zatkanie ciśnieniowego wskaźnika prędkości lotu (tzw. rurki Pitota) przez osadzający się lód. Odnalezione po dwóch latach czarne skrzynki samolotu potwierdziły tę hipotezę.

W 2023 roku sąd pierwszej instancji ocenił, że Airbus i Air France nie ponoszą odpowiedzialności karnej, choć uznał ich odpowiedzialność cywilną. Ocenił, że doszło do "nieostrożności" i "zaniedbań", ale nie zdołano ustalić żadnego pewnego związku przyczynowego z katastrofą.

Zarówno wtedy, jak i przed sądem apelacyjnym, Airbus i Air France zaprzeczały odpowiedzialności, wskazywały na błędne decyzje popełniane przez pilotów i przekonywały, że decydujący był "czynnik ludzki".

Prokuratorzy zaś argumentowali, że personel nie był dostatecznie przeszkolony i nie wyciągnięto wniosków z poprzednich katastrof. Wskazywali na brak informacji na temat procedur, jakich należało przestrzegać w razie zamarznięcia i błędnego działania rurek Pitota. Przekonywali też, że załoga nie posiadała informacji o tym, jak wykryć taką sytuację.

Awaria techniczna i zła reakcja?

Proces przed sądem apelacyjnym, podczas którego sąd bada dowody całkowicie od nowa, trwał od września 2025 roku. Z 489 stron cywilnych występujących na procesie przed sądem pierwszej instancji do apelacji przyłączyło się 281.

W 2012 roku francuskie Biuro Badań i Analiz (BEA) uznało, że u podłoża katastrofy leżała awaria techniczna, spowodowana zamarznięciem rurek Pitota. Oceniło, że załoga nieodpowiednio zareagowała na błędne wskazania tych czujników. 

Piloci - według BEA - nie podjęli stosownych działań w odpowiedzi na ciągłe sygnały alarmowe, wskazujące na utratę przez samolot siły nośnej, co w ciągu czterech minut doprowadziło do jego zderzenia z powierzchnią oceanu. BEA zaleciło wtedy wprowadzenie zmian w procedurach szkoleniowych i zmodyfikowanie wyposażenia kabiny pilotów Airbusa, by zapobiec powtórzeniu się katastrofy.