Zmniejszyła się liczba Polaków w Wielkiej Brytanii. Według opublikowanych w czwartek danych, w ciągu ostatniego roku 19 tys. opuściło kraj, a 6 tys. do niego przyjechało. "Prawdopodobnie wielu powraca do Polski" - mówi brytyjski analityk Ben Brindle.
- W Wielkiej Brytanii liczba Polaków zmniejszyła się o 13 tysięcy.
- Migracja to gorący temat w brytyjskiej polityce.
- Eksperci podkreślają, że spadki migracji są też efektem polityki ograniczeń poprzedniego konserwatywnego rządu, a nie tylko obecnych działań.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Z raportu Narodowego Urzędu Statystycznego (ONS) za zeszły rok wynika, że spadek liczebności polskiej społeczności jest częścią szerszego trendu. Cała migracja netto (różnica między przyjazdami i wyjazdami) dla całej Unii Europejskiej i czterech krajów EFTA zmniejszyła się o 42 000.
Liczba Polaków w Wielkiej Brytanii zmniejszyła się o 13 tysięcy. 19 tys. osób opuściło Wyspy, 6 tys. przyjechało.
Widzimy, że Polacy opuszczają Zjednoczone Królestwo. Oczywiście te dane nie pokazują, gdzie zmierzają, choć prawdopodobnie wielu powraca do Polski - skomentował dr Ben Brindle z Obserwatorium Migracyjnego na Uniwersytecie Oksfordzkim. Dodał, że "głównym powodem" zmniejszenia się polskiej społeczności nie jest zwiększony poziom wyjazdów, a mniejsza liczba przyjazdów
To główna przyczyna spadku migracji netto Polaków i szerzej, obywateli unijnych - podkreślił Brindle.
W sumie migracja netto spadła o niemal połowę (48 proc.) w stosunku do poprzedniego roku i wyniosła 171 000. Była najniższa od 2012 roku, po wyłączeniu okresu pandemii. To także odczyt niższy o 82 proc. w stosunku do szczytu z początku 2023 r.
Około 813 000 ludzi przyjechało do kraju, a 642 000 go opuściło. ONS przekazało, że główny powód to mniejszy napływ imigrantów spoza Unii Europejskiej przyjeżdzających do pracy. Liczba ta spadła o 47 proc. w porównaniu do poprzedniego roku.
Z danych wynika, że liczba ludzi, którzy próbują się dostać na Wyspy nielegalnym szlakiem na łodziach, zwiększyła się o 3 proc., (było to ponad 39 000 ludzi), ale z drugiej strony o 12 proc. spadła liczba wniosków azylowych, a liczba azylantów czekających na rozpatrzenie podania w hotelach zmniejszyła się o 1/3, do niespełna 21 tysięcy.
Imigracja to w brytyjskiej polityce ważny temat, szczególnie akcentowany przez rosnącą w siłę prawicową Reform UK Nigela Farage'a.
Rząd Partii Pracy obiecał zmniejszenie napływu ludzi, a premier Keir Starmer przekonuje, że dane pokazują, że obietnicy dotrzymuje. "Wiem, że jest jeszcze wiele do zrobienia. Wprowadzamy system migracyjny oparty na kwalifikacjach, który wynagradza wkład w rozwój kraju i kończy z naszym uzależnieniem od taniej siły roboczej z zagranicy" - napisał na portalu X.
Szefowa MSW Shabana Mahmood dodała, że rząd "przywraca porządek i kontrolę granic". Dr Ben Brindle z Obserwatorium Migracyjnego podkreśla jednak, że spadki to również efekty ograniczeń wprowadzonych jeszcze przez poprzedni, konserwatywny rząd.
Chris Philp z Partii Konserwatywnej stwierdził tymczasem, że imigracja spoza UE nadal jest zbyt wysoka. "Masowa imigracja ludzi o niskich kwalifikacjach podkopuje nasze społeczeństwo, a imigracja niskich płac szkodzi gospodarce" - ocenił w mediach społecznościowych.
ONS zastrzega, że dzisiejsze dane mogą jeszcze ulec korekcie.


