Rakiety, drony, działania hybrydowe. Rosja przygotowuje operacje przeciwko Polsce i państwom bałtyckim - alarmuje łotewski wywiad w rozmowie z Fox News. Czy w grę wchodzi pełnoskalowy konflikt? Nic na to nie wskazuje. Moskwa jest niezdolna do prowadzenia konwencjonalnej wojny z NATO, ale z pewnością zachowała zdolności do mniej lub bardziej skutecznego odstraszania Zachodu od pomocy Ukrainie.

  • Łotewski wywiad ostrzega, że Rosja może szykować prowokacje wojskowe wobec Polski i krajów bałtyckich, głównie w formie ataków hybrydowych, rakietowych i dronowych.
  • Putin jest coraz bardziej odizolowany i otoczony przez ludzi przekazujących mu tylko pozytywne informacje, co może prowadzić do błędnych decyzji i nieprzewidywalnych działań Rosji.
  • Rosja stosuje też tzw. lawfare, czyli naciski prawne i międzynarodowe skargi, by budować narrację usprawiedliwiającą agresywne działania przeciwko krajom bałtyckim.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

"Widzimy przesłanki"

Przedstawiciel łotewskiego wywiadu poinformował amerykańską stację Fox News, że "widzi przesłanki, iż Rosja przygotowuje prowokacje wojskowe przeciwko krajom bałtyckim i Polsce". Jak dodano, nie chodzi o konwencjonalną wojnę, bo "Rosja nie jest do tego obecnie zdolna". W grę wchodzą "ataki hybrydowe, użycie rakiet i dronów lub inne działania mające na celu wysłanie sygnału: przestańcie wspierać Ukrainę, bo w przeciwnym razie będziecie mieć własne problemy".

Kalkulacje w Moskwie odbywają się w momencie, gdy kraje NATO zastanawiają się, jak daleko mogą się posunąć w kontekście wspierania Kijowa i jak ostro można uderzyć (gospodarczo) w samą Rosję.

Największym zagrożeniem, według łotewskich służb, jest możliwość błędnej oceny sytuacji przez prezydenta Rosji Władimira Putina. "Rosyjskie instytucje przekazują Putinowi tylko to, co chce usłyszeć, co prowadzi do niebezpiecznego cyklu i może skutkować nierozsądnymi decyzjami" - ostrzegają Łotysze. Izolacja Putina i brak rzetelnych informacji mogą zwiększać ryzyko nieprzewidywalnych działań ze strony Rosji.

Według oceny wywiadowczej, Putin coraz wyraźniej chce mieć styczność wyłącznie z pozytywnymi informacjami. Do tego jest coraz bardziej osamotniony i nieufny wobec otoczenia, co nie ułatwia podejmowania racjonalnych decyzji.

Polska i kraje bałtyckie już są celem działań hybrydowych

Podobne obawy wyrażają polscy urzędnicy, z którymi rozmawiała stacja Fox News, a którzy wskazują na rosnącą liczbę incydentów o charakterze hybrydowym, takich jak zamachy, aktywność dronów, cyberataki czy sabotaż infrastruktury krytycznej. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki podkreślił, że Polska już padła ofiarą rosyjskiego cyberataku na infrastrukturę energetyczną, który miał na celu wywołanie przerw w dostawach prądu, jak to ujął: "odcięcie części Polski od zasilania".

We wrześniu ubiegłego roku również Polska stała się celem ograniczonej, rosyjskiej operacji dronowej, gdy w trakcie szeroko zakrojonego ataku na Ukrainę w przestrzeń powietrzną kraju nad Wisłą wleciało kilkanaście maszyn kontrolowanych przez rosyjskich operatorów. Incydenty z rosyjskimi dronami i samolotami wojskowymi, naruszającymi przestrzeń powietrzną NATO, nagminnie zdarzają się także na Litwie, Łotwie i w Estonii.

Ambasador Krzysztof Olendzki opisał również sytuację na granicy z Białorusią jako część rosyjsko-białoruskiej kampanii mającej na celu zmilitaryzowanie nielegalnej migracji przeciwko krajom NATO.

Sankcje są właściwym narzędziem

Łotewski wywiad ocenia, że zachodnie sankcje realnie wpływają na sytuację wewnętrzną Rosji, mimo oficjalnych zapewnień Kremla o odporności na presję gospodarczą. "Sankcje ograniczają możliwości finansowe Rosji, zmuszając ją do trudnych wyborów w kwestii rekrutacji, wydatków wojskowych i presji na biznes" - podkreślają służby.

W połączeniu ze zmasowanymi atakami sił ukraińskich na obiekty przemysłu surowców w Rosji, sankcje budują stopniowo środowisko, które zaczyna doskwierać nie tylko rosyjskim przedsiębiorcom, ale także logistyce wojskowej i zwykłym obywatelom.

"Mogą nie zmienić sposobu myślenia Putina, ale ograniczają rosyjskie zasoby finansowe, a tym samym możliwości i zmuszają do podejmowania trudnych decyzji dotyczących rekrutacji, wydatków wojskowych i presji na przedsiębiorstwa. Jej gospodarka wojenna to rozpadający się domek z kart" - cytuje Łotyszy Fox News.

Rosja wykorzystuje prawo jako narzędzie presji

Łotewskie Biuro Ochrony Konstytucji (SAB) ostrzega także przed nasileniem tzw. lawfare, czyli wykorzystywania sądów i instytucji międzynarodowych do wywierania presji na Zachód. Rosja przygotowała już skargę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości ONZ, oskarżając kraje bałtyckie o dyskryminację Rosjan i rosyjskojęzycznych mieszkańców. Zdaniem łotewskich służb, działania te mają na celu budowanie narracji, która może posłużyć jako pretekst do dalszych działań hybrydowych.

To również - ocenia społeczność wywiadowcza - potencjalnie niezwykle niebezpieczne działanie. "Rosja uważa, że państwami bałtyckimi rządzą proamerykańskie elity, które są oderwane od własnego społeczeństwa. Popełnili podobny błąd w odniesieniu do Ukrainy przed inwazją, dlatego to przekonanie nas niepokoi" - przekazują Łotysze, sugerując, że fałszywe przesłanki mogą skłonić Moskwę do podjęcia ryzykownych, agresywnych działań wobec członków NATO.

Jedyną dobrą wiadomością, którą ma wywiad do przekazania, to fakt, że Łotwie nie grozi obecnie pełnoskalowy konflikt.  "Rosja potrzebowałaby trzech do pięciu lat, nawet jeśli wojna na Ukrainie zakończyłaby się dziś, by odbudować swoje zdolności militarne" - oceniają eksperci, co pokrywa się z analizami innych wywiadów europejskich.