Kiedy Karol Marks pisał w 1843 roku, że "religia jest opium dla ludu", nie dysponował aparatami do rezonansu magnetycznego ani wiedzą z zakresu neurobiologii. Dla XIX-wiecznego filozofa metafora ta miała wymiar czysto społeczny i pejoratywny. Badanie brytyjskich i brazylijskich naukowców sugerują, że w tym sloganie jednak coś się kryje.

  • Niemiecki filozof twierdził, że religia działa jak narkotyk, łagodząc ból egzystencjalny i dając złudne pocieszenie.
  • Najnowsze badania neuronaukowe potwierdzają, że religijne przekonania biologicznie wpływają na reakcję organizmu na ból.
  • U wierzących aktywuje się kora przedczołowa, która wyzwala endorfiny - naturalne przeciwbólowe działające jak morfina.
  • Chcesz poznać więcej o biologicznych mechanizmach i psychologii stojącej za tym zjawiskiem? Sprawdź cały artykuł!

Według niemieckiego filozofa religia działała jak narkotyk - uśmierzała ból egzystencjalny nędzarzy, dawała im złudne pocieszenie i odwracała uwagę od niesprawiedliwości świata, powstrzymując przed rewolucją. Współczesna nauka rzuca jednak na te słowa zupełnie nowe światło. Badania przeprowadzone przez neuronaukowców z Wielkiej Brytanii i Brazylii dowodzą, że Marks trafił w dziesiątkę, choć natura tego zjawiska nie jest polityczna, lecz czysto biologiczna. Głębokie przekonania religijne i duchowe nie są jedynie abstrakcyjnym systemem wartości - to potężny program neurologiczny, który potrafi fizycznie i chemicznie zmodyfikować reakcję ludzkiego organizmu na cierpienie.

Jak mózg produkuje własne "opium"

Eksperymenty polegające na badaniu mózgów osób wierzących za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego podczas aplikacji bodźców bólowych ujawniły fascynujący mechanizm. W momencie narastania bólu u osób o silnej duchowości dochodzi do gwałtownej aktywacji prawej brzuszno-bocznej kory przedczołowej. Jest to obszar mózgu odpowiedzialny za interpretowanie reakcji fizjologicznych. Aktywowana kora wysyła sygnał do pnia mózgu, wyzwalając potężną kaskadę neuroprzekaźników: między innymi endorfin.

Te naturalne substancje przeciwbólowe działają identycznie jak morfina czy opium - dosłownie "zatykają" receptory bólowe w rdzeniu kręgowym. W rezultacie sygnał o bólu fizycznym płynący z ciała zostaje stłumiony, zanim w ogóle dotrze do świadomości człowieka.

Co kluczowe, u grupy kontrolnej złożonej z ateistów, którym pokazywano te same symbole religijne podczas testu bólowego, ten konkretny mechanizm nie uruchamiał się. Dowodzi to, że kluczem nie jest sam bodziec wzrokowy, ale głęboko zakorzenione przekonania. 

Psychologiczna tarcza

Odpowiedzi szukać należy w ewolucji i psychologii poznawczej. Dla człowieka pierwotnego - a także dla współczesnego pacjenta w szpitalu - ból jest sygnałem alarmowym, który naturalnie wywołuje lęk i panikę. Lęk z kolei drastycznie potęguje odczuwanie bólu. Z przeprowadzonych badań można wyciągnąć wniosek, że osoby głęboko religijne posiadają unikalne narzędzie psychologiczne. Ból przestaje być dla nich ślepym, destrukcyjnym zagrożeniem, a staje się np. próbą charakteru, formą duchowego oczyszczenia czy elementem większego planu.

Opracowanie: