Nie ma wątpliwości - siły rosyjskie podczas nocnego ataku na Ukrainę użyły Oriesznika, czyli nowego w arsenale Kremla pocisku balistycznego średniego zasięgu. Potwierdziła to najpierw Moskwa, a potem - cytowany przez Reutersa - wysoki rangą ukraiński urzędnik. Okazuje się, że pocisk nie miał głowicy bojowej, a Służba Bezpieczeństwa Ukrainy pokazuje odnalezione fragmenty.

Podczas zmasowanego ataku dronowo-rakietowego, przeprowadzonego przez siły rosyjskie w nocy z czwartku na piątek, terytorium Ukrainy zostało zaatakowane 278 środkami napadu powietrznego, w tym - jak informowały ukraińskie siły powietrzne - "pociskiem balistycznym średniego zasięgu" wystrzelonym z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim.

Rosja szybko przyznała, że ów pocisk to w rzeczywistości Oriesznik, czyli nowość w rosyjskim arsenale. Resort obrony w Moskwie w komunikacie poinformował, że do ataku użyto "hipersonicznego pocisku Oriesznik" w ramach zmasowanego uderzenia na tamtejsze "zakłady energetyczne i fabryki dronów".

W piątkowe popołudnie Reuters podał, powołując się na wyższego rangą anonimowego ukraińskiego urzędnika, że Oriesznik uderzył w fabrykę państwowego przedsiębiorstwa we Lwowie. Wiadomo, że budynek został poważnie uszkodzony.

Przedstawiciel Kijowa przekazał ponadto, że Oriesznik prawdopodobnie nie posiadał głowicy bojowej wyposażonej w materiał wybuchowy.

SBU pokazuje fragmenty Oriesznika

Tymczasem Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała o odnalezieniu fragmentów Oriesznika. Wśród znalezionych dotychczas elementów znajdują się:

  • jednostka odpowiadająca za stabilizację i naprowadzanie (w istocie jest to "mózg" pocisku);
  • części zamienne do silnika;
  • fragmenty mechanizmu orientacji.

"Odpowiednie fragmenty mają status dowodu rzeczowego i są przygotowywane do przekazania w celu przeprowadzenia szczegółowych badań" - zaznaczono w komunikacie.

SBU podała, że użycie Oriesznika przeciwko infrastrukturze cywilnej Ukrainy zostało zakwalifikowane jako zbrodnia wojenna popełniona przez Federację Rosyjską.

"Atakując obiekty cywilne naszego państwa w pobliżu granicy z Unią Europejską, Kreml próbował zniszczyć infrastrukturę (...) w warunkach gwałtownego pogorszenia warunków pogodowych" - podkreślono.