Wizyta kanclerza Niemiec Friedricha Merza w Białym Domu wywołała prawdziwą burzę na europejskiej scenie politycznej. Spotkanie z prezydentem USA Donaldem Trumpem, podczas którego padły groźby wobec Hiszpanii, stało się przedmiotem ostrej krytyki ze strony niemieckiego tygodnika "Der Spiegel". Portal nie szczędził gorzkich słów pod adresem szefa niemieckiego rządu, zarzucając mu zdradę europejskiej solidarności i "żenujące" zachowanie na oczach całego świata.

  • Trump zagroził zerwaniem relacji handlowych z Hiszpanią.
  • Kanclerz Merz długo milczał podczas krytyki Trumpa wobec Hiszpanii, a gdy w końcu zabrał głos, dołączył do skargi zamiast bronić europejskiego partnera.
  • Tygodnik "Spiegel" ostro krytykuje Merza za zawiedzenie Hiszpanii i całej Europy, wskazując, że kanclerz bardziej starał się zadowolić Trumpa niż wspierać UE.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Wszystko zaczęło się od słów amerykańskiego prezydenta, który wprost zagroził zerwaniem wszelkich relacji handlowych z Hiszpanią. Powód? Zbyt niskie - według Trumpa - wydatki Madrytu na obronność oraz odmowa udostępnienia hiszpańskich baz wojskowych na potrzeby operacji przeciwko Iranowi. Hiszpania przeznacza na obronność 2,1 proc. PKB, podczas gdy Stany Zjednoczone żądają od członków NATO 5 proc.

W reakcji na słowa Trumpa Merz stwierdził, że rząd w Madrycie potrzebuje w tej sprawie "przekonujących argumentów".

Od niemieckiego kanclerza oczekiwano jasnego stanowiska i wsparcia dla europejskiego partnera. Tymczasem, jak relacjonuje "Spiegel", Merz przez dłuższy czas milczał, biernie słuchając "tyrady prezydenta USA". "Dopiero pytanie niemieckiego dziennikarza zmusiło go do zajęcia stanowiska. Merz powinien był stanąć w obronie Hiszpanii lub przynajmniej zmienić temat. Zamiast tego przyłączył się do skargi" - napisano.

Merz zawiódł Hiszpanię

Tygodnik nie pozostawił na kanclerzu suchej nitki. "Udał się do Waszyngtonu, aby zadowolić Trumpa. Przynajmniej to mu się udało. Niemniej wizyta nie zakończyła się sukcesem. Na oczach światowej opinii publicznej kanclerz zawiódł Hiszpanię, partnera UE" - czytamy w komentarzu.

Według "Spiegla", kanclerz próbował później ratować sytuację podczas lunchu z prezydentem USA, tłumacząc, że wojna gospodarcza z Hiszpanią byłaby wymierzona w całą Unię Europejską. "Szkoda, że nie powiedział tego, gdy kamery jeszcze filmowały" - podkreślają dziennikarze.

Portal przypomina również, że relacje niemiecko-hiszpańskie od lat są napięte. W czasie kryzysu strefy euro to właśnie Berlin wymusił na Madrycie drastyczne programy oszczędnościowe, które "pozbawiły całe pokolenie szans na przyszłość". "Od tego czasu wielu Hiszpanów podejrzewa, że solidarność w Europie ma swoje granice, zwłaszcza gdy w grę wchodzą interesy Niemiec. Merz podsyca te podejrzenia" - czytamy.

W obliczu gróźb ze strony USA, głos zabrała Komisja Europejska, która zapewniła, że jest "gotowa zareagować", by bronić interesów wszystkich państw członkowskich. Solidarność z Hiszpanią wyraził też prezydent Francji Emmanuel Macron.

Jak zaznacza tygodnik, postawa premiera Hiszpanii Pedro Sancheza, który "reprezentuje jasną linię polityczną i opowiada się po stronie prawa międzynarodowego", zyskuje na znaczeniu. "Dotyczy to Gazy, Ukrainy, a teraz także wojny z Iranem. Prezydent USA nie tylko działa bez planu, ale także narusza prawo międzynarodowe" - ocenia "Spiegel".

"Merz domaga się dla siebie roli lidera (w Europie). Jednak w Waszyngtonie poniósł w tej kwestii porażkę. Zostawił Hiszpanię, kraj, którego społeczeństwo jest tak proeuropejskie jak mało które inne" - czytamy.

W ocenie portalu, kanclerz zawiódł nie tylko Madryt, ale całą Europę, a Niemcy "stanęły po stronie tyrana, a nie ofiary". "Wystąpienie kanclerza w Gabinecie Owalnym było żenujące. Nie może tak kierować Europą" - podsumowuje "Spiegel".