"Przy obecnych przywódcach Europy osiągnięcie jakiegokolwiek porozumienia będzie niemożliwe" - powiedział we wtorek minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, pytany o potencjalny pokój w atakowanej przez Putina Ukrainie. Kremlowski polityk wypowiedział się też m.in. na temat Grenlandii. Stwierdził, że nie jest "naturalną częścią" Danii. Nie krył, że Rosja zaciera ręce, słysząc o sporze ws. ceł na linii USA-UE. Mówił również, że otrzymała od USA projekt statutu Rady Pokoju w Strefie Gazy.
- Siergiej Ławrow odrzucił możliwość zawarcia porozumienia ws. Ukrainy przy rządach obecnych europejskich przywódców.
- Szef rosyjskiego MSZ pochwalił "pragmatyczne" działanie administracji Donalda Trumpa, jednocześnie wyrażając zadowolenie z napięć między USA a Europą, które są pokłosiem ceł.
- Polityk skomentował również kwestię pożądanej przez prezydenta USA Grenlandii, mówiąc, że nie jest "naturalną częścią" Danii.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Jak podaje we wtorek "Kyiv Post", szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow po raz kolejny wrogo odniósł się do przywódców europejskich. Komentując potencjalne porozumienie pokojowe w Ukrainie, stwierdził, że przy obecnych przywódcach Europy osiągnięcie jakiegokolwiek porozumienia będzie niemożliwe.
Ostatnio do liderów państw należących do tzw. koalicji chętnych odniósł się bezpośrednio pod koniec grudnia 2025 r., po szczycie w Berlinie. Wszelkie europejskie kontyngenty wojsk wysłane na Ukrainę staną się uzasadnionym celem dla rosyjskich sił zbrojnych - mówił wtedy.
We wtorek Ławrow skomentował także temat Rady Pokoju, która ma zarządzać Strefą Gazy. Wcześniej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował, że Stany Zjednoczone wystosowały zaproszenie dla rosyjskiego dyktatora Władimira Putina. Portal Ukraińska Prawda informuje, że Ławrow powiedział, iż "Rosja niedawno otrzymała konkretne propozycje, w tym projekt statutu Rady Pokoju". Dodał, że inicjatywa ta odzwierciedla przekonanie w USA, że nawet Waszyngton, "mający własną filozofię polityki zagranicznej, dostrzega potrzebę zjednoczenia grup krajów chętnych do współpracy w określonych obszarach".
"Kyiv Post" pisze z kolei - co ciekawe - że Ukraina również została zaproszona do Rady Pokoju, której inicjatorem jest Donald Trump. Miał to potwierdzić sam prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Zełenski, według "Kyiv Post", zwrócił jednak uwagę na szokującą kompilację - zauważając, że zaproszono również Rosję i Białoruś - czyli wroga i sojusznika wroga Ukrainy. Prezydent stwierdził, że trudno sobie wyobrazić, jak współpraca w ramach tej samej rady byłaby możliwa w takich warunkach.
Kremlowski polityk wypowiedział się także na temat Grenlandii, która jest terytorium autonomicznym Danii, a o której Donald Trump stwierdził, że "USA muszą ją mieć" i "potrzebują Grenlandii ze względu na bezpieczeństwo narodowe". Szed rosyjskiego MSZ stwierdził, przemawiając na wtorkowej konferencji prasowej - co z kolei podaje Reuters - że Grenlandia nie jest "naturalną częścią" Danii i że "problem byłych terytoriów kolonialnych staje się coraz poważniejszy".
Nie była ani naturalną częścią Norwegii, ani naturalną częścią Danii. To podbój kolonialny. Fakt, że mieszkańcy się do niej przyzwyczaili i czują się komfortowo, to inna sprawa - powiedział, co podaje agencja Reutera.
Ławrow dodał, że według niego administracja prezydenta Trumpa jest "pragmatyczna". Nie krył też zadowolenia ze sporu między USA a Europą w sprawie ceł i Grenlandii, ale oburzył się na sugestię Trumpa, że Moskwa może dążyć do przejęcia kontroli nad wyspą. Powiedział, że "Rosja nie ma interesu w ingerowaniu w sprawy Grenlandii".


