Siły ukraińskie przeprowadziły atak rakietowy na Biełgorod, powodując "poważne szkody" w infrastrukturze energetycznej miasta. W piątkowy poranek bez prądu i ogrzewania pozostaje ponad pół miliona osób.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Siły Zbrojne Ukrainy w czwartek wieczorem przeprowadziły atak rakietowy na rosyjski obwód biełgorodzki. Rosjanie informowali na Telegramie, że Kijów trafił w jedną z podstacji energetycznych i elektrociepłownię Łucz.
W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania z Biełgorodu, na których słychać eksplozje, po czym miasto spowija się w ciemności.
Gubernator obwodu biełgorodzkiego Wiaczesław Gładkow przekazał w piątkowy poranek, że na terenie sześciu osiedli miejskich bez prądu jest ponad 550 tys. osób.
"Prawie tyle samo osób jest bez ogrzewania. (...) Prawie 200 tys. osób nie ma dostępu do wody i kanalizacji" - dodał.
Szef władz regionu zaznaczył, że liczne ekipy techniczne pracują nad przywróceniem energii elektrycznej. "Podłączane są rezerwowe źródła zasilania, które instalowaliśmy w ciągu kilku ostatnich miesięcy" - poinformował.
"Trwają prace naprawcze tam, gdzie jest to możliwe. (...) Sytuacja jest niezwykle trudna" - zaznaczył.


