Co najmniej cztery osoby zginęły w rosyjskim ataku dronowym na Kijów w nocy z czwartku na piątek - poinformował mer stolicy Witalij Kliczko. 19 osób jest rannych. Rosjanie zaatakowali także Lwów.

W Kijowie miały miejsce eksplozje, wybuchło kilka pożarów, trafione zostały budynki mieszkalne. 4 osoby zginęły. Mer Witalij Kliczko przekazał, że rannych zostało 19 osób - 14 z nich trafiło do szpitala. 

Do rosyjskiego ataku doszło też we Lwowie. "Po ogłoszeniu alarmu przeciwlotniczego we Lwowie usłyszeliśmy serię eksplozji. Teraz ustalamy, co dokładnie się stało, czy były to przyloty i w jakim rejonie. Współpracujemy ze wszystkimi służbami" - poinformował mer miasta Andrij Sadowy.

Według sił powietrznych Ukrainy Rosja mogła zaatakować obwód lwowski z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim, gdzie prawdopodobnie znajduje się kompleks hipersonicznych rakiet balistycznych średniego zasięgu Oresznik.

Sadowy oświadczył jednak, że na razie nie jest jasne, czy Rosja zaatakowała obwód lwowski Oresznikiem. Wiadomo jedynie, że rakieta balistyczna, którą zaatakowano Lwów, leciała z prędkością 13 tys. km/godz.

Z kolei szef lwowskiej administracji obwodowej Maksym Kozycki poinformował, że w obwodzie lwowskim uszkodzony został ważny obiekt infrastruktury krytycznej.

W nocy w całej Ukrainie ogłoszono alarm przeciwlotniczy w związku ze startem rosyjskiego samolotu MiG-31K, który może przenosić pocisk hipersoniczny Kindżał.