"Recenzje ze „Smoleńska” są już dawno gotowe" - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Antoni Krauze, reżyser filmu "Smoleńsk". "Ja nie zrobiłem filmu o zamachu!" - podkreśla.

Antoni Krauze na planie "Smoleńska" /PAP/Rafał Guz /PAP

Doskonale wiem, że film nie jest dziełem propagandowym, i tyle. Każdy będzie mógł pójść do kina i sprawdzić, czy tak jest w istocie - przekonuje Krauze w rozmowie z "Rzeczpospolitą". "Smoleńsk" nie rekonstruuje żadnej z wersji zamachu, tylko pokazuje to, co skądinąd sami wiemy: jak rodziła się manipulacja. Od pierwszej minuty po katastrofie, od wersji o czterech podejściach, potem dwóch, od rozmaitych wrzutek o pijanym generale, naciskach na pilotów - tłumaczy reżyser. Do zrobienia filmu o manipulacji moja wiara czy niewiara w zamach nie jest potrzebna - podkreśla.

W weekendowej "Rzeczpospolitej" także:

- Smoleński zaciąg

- Biblijny wiek rockowych dinozaurów

(mn)