Polska nie może się doczekać reakcji na swój wniosek o wezwanie rosyjskich kontrolerów ze Smoleńska - Pawła Plusnina i Wiktora Ryżenki - przed oblicze naszych prokuratorów, informuje "Nasz Dziennik".

Skrzydło tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku /RMF FM /

Wniosek został wysłany 26 marca, potem nastąpiły ponaglenia, ale Rosjanie milczą. Gdyby odmówili doręczenia wezwania, albo stwierdzili, że nie mogą tego uczynić (bo np. wezwani ukrywają się), polski prokurator miałby podstawę do zarządzenia ścigania podejrzanych listem gończym i europejskim nakazem aresztowania.

Rosjanie wybrali zupełne milczenie, wiążąc tym ręce polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Tymczasem jeden z kontrolerów ma zarzut umyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy, drugi - nieumyślnego spowodowania katastrofy. Oba przestępstwa są zagrożone karą do 8 lat pozbawienia wolności.

(pj)