Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer poinformował, że zgodził się na prośbę Stanów Zjednoczonych o wykorzystanie brytyjskich baz wojskowych do przeprowadzania ograniczonych, defensywnych uderzeń na irańskie magazyny i wyrzutnie rakiet. Podkreślił, że brytyjskie siły nie będą brały udziału w ofensywnych atakach na terytorium Iranu. Deklaracje w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie złożyły także m.in. Francja, Niemcy i Australia.
- Wielka Brytania, Francja i Niemcy zadeklarowały gotowość do działań obronnych przeciwko irańskim atakom na Bliskim Wschodzie, przy czym Londyn zgodził się na wykorzystanie swoich baz przez USA, ale wykluczył udział w ofensywie na terytorium Iranu.
- Australia poinformowała, że nie zamierza angażować się militarnie w konflikt i nie przewiduje udziału w operacjach przeciwko Iranowi, nawet w przypadku eskalacji.
- Prezydent USA Donald Trump ocenił, że operacja przeciwko Iranowi potrwa maksymalnie cztery tygodnie i określił dotychczasowy przebieg działań jako "całkiem dobry".
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Starmer przekazał, że w sobotę Iran zaatakował bazę w Bahrajnie, niemal trafiając w brytyjski personel. Śmierć najwyższego przywódcy (Chameneia) nie powstrzyma Iranu, a ich podejście staje się jeszcze bardziej lekkomyślne i coraz bardziej niebezpieczne dla cywili - stwierdził.
Premier podkreślił, że rząd Wielkiej Brytanii opowiada się za rozwiązaniem dyplomatycznym, w którym Iran zrezygnuje z ambicji pozyskania broni atomowej. Dodał, że brytyjskie myśliwce już uczestniczą w skoordynowanych operacjach obronnych i przechwyciły irańskie ataki.
Starmer wyjaśnił, że jedynym skutecznym sposobem powstrzymania zagrożenia jest niszczenie rakiet u źródła, czyli w magazynach i na wyrzutniach. Dlatego Wielka Brytania zgodziła się na wykorzystanie swoich baz przez USA w celu zapobiegania atakom.
Szef brytyjskiego rządu zapowiedział także wsparcie ekspertów brytyjskich i ukraińskich dla sojuszników w Zatoce Perskiej w zakresie zwalczania irańskich dronów.
Oprócz Wielkiej Brytanii "gotowość na działania obronne", aby "zniszczyć u źródła zdolność Iranu do wystrzeliwania rakiet i dronów" zgłosiły także Francja i Niemcy.
Prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział zwiększenie obecności obronnej francuskich sił w rejonie Zatoki Perskiej. Decyzja ma na celu ochronę obywateli Francji, baz wojskowych oraz wsparcie państw regionu, które stały się celem irańskich ataków odwetowych.
O planach wzmocnienia sił Macron poinformował po posiedzeniu rady obrony i bezpieczeństwa narodowego, zwołanym w związku z napiętą sytuacją w Iranie. Prezydent podkreślił, że Francja zamierza wspierać kraje, z którymi łączą ją traktaty obronne.
Macron zwrócił uwagę, że wszystkie państwa Zatoki Perskiej zostały zaatakowane przez Iran, a szczególnie Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie doszło do ataku dronowego na bazę, w której są francuscy żołnierze. Paryż przygotowuje się także do ewentualnej ewakuacji swoich obywateli, gdy tylko zostanie otwarta przestrzeń powietrzna - dodał prezydent. Polityk przypomniał, że jego kraj nie został uprzedzony o amerykańsko-izraelskich nalotach na Iran i nie brał w nich udziału.
Operacyjne Dowództwo Sił Zbrojnych Niemiec poinformowało w niedzielę, że żołnierze Bundeswehry nie ucierpieli w irańskich atakach na wielonarodowe bazy na Bliskim Wschodzie - w Irbilu w północnym Iraku oraz Al-Asrak w Jordanii.
Australia nie zamierza angażować się militarnie w konflikt na Bliskim Wschodzie - poinformowała szefowa australijskiej dyplomacji Penny Wong. Rząd w Canberze nie przewiduje udziału w operacjach wojskowych przeciwko Iranowi ani wysyłania żołnierzy do regionu, nawet w przypadku dalszej eskalacji. Australia nie jest kluczowa dla problemów na Bliskim Wschodzie. Nie braliśmy udziału w tych uderzeniach i nie przewidujemy udziału w przyszłości - podkreśliła Wong w rozmowie z Channel Nine, odnosząc się do ostatnich ataków Izraela i USA na Teheran oraz irańskiego odwetu.
Szefowa dyplomacji przyznała, że sytuacja jest bardzo trudna, a ewakuacja około 115 tys. Australijczyków z regionu będzie możliwa dopiero po wznowieniu regularnych połączeń lotniczych.
Minister obrony Richard Marles zapewnił, że wdrożono dodatkowe środki bezpieczeństwa dla australijskiego personelu wojskowego stacjonującego w bazie pod Dubajem, wspierającej misje ONZ.
Prezydent USA Donald Trump powiedział brytyjskiemu dziennikowi "Daily Mail", że przewiduje, że operacja przeciwko Iranowi potrwa "cztery tygodnie lub mniej".
Trump ocenił, że amerykańsko-izraelska operacja dotychczas "idzie całkiem dobrze". Odnosząc się do trzech zabitych amerykańskich żołnierzy, przywódca USA powiedział, że "to świetni ludzie, z wybitnym dorobkiem".
Pytany o zapowiadane przez niego wcześniej rozmowy z nowymi przywódcami Iranu, odparł, że nie wie, kiedy do nich dojdzie. Oni chcą rozmawiać, ale powiedziałem: powinniście byli rozmawiać w minionym tygodniu, nie w tym tygodniu - zaznaczył.


