Tylko w ostatnich kilku dniach skierowanie wniosku do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zostało uznane za rozwiązanie spraw tak różnych, jak niezadowolenie z negocjowanej przez całe lata międzykontynentalnej umowy handlowej i udzielenie azylu politykowi jednego z krajów Unii przez inny z krajów Unii. Czy TSUE to właściwy, czy tylko ostatni adres, na który można kierować protesty?
- W ostatnim czasie polscy politycy coraz częściej traktują Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej jako narzędzie do rozwiązywania różnorodnych problemów politycznych.
- Jednak kierowanie spraw do TSUE to proces długotrwały i skomplikowany, który nie zawsze przynosi szybkie efekty.
- Więcej aktualności ze świata polityki znajdziesz na RMF24.pl.
O tym, że umowa handlowa Unii z krajami Mercosuru może być skierowana do TSUE - niemal natychmiast po wyrażeniu przez Radę UE wstępnej zgody na jej zawarcie - ogłosił polski minister rolnictwa i rozwoju wsi.
Chronologicznie nastąpiło to ledwo kilka godzin po tym, jak jego przełożony - premier - podkreślał, że Polsce udało się w tę niekorzystną dla naszego rolnictwa umowę wmontować mechanizmy zabezpieczające krajowe interesy.
Już po trzech dniach ten sam szef resortu rolnictwa zapowiedział, że wniosek do TSUE w sprawie umowy z Mercosur powinien być gotowy do końca miesiąca.
Dwa dni później minister oświadczył z kolei, że wniosek w tej sprawie już w przyszłym tygodniu mają złożyć... przygotowujący go już od jakiegoś czasu europosłowie, także polscy. Polski rząd jednak, jak dodał, nadal przygotowuje własną skargę.
Tego samego dnia przebywający w Brukseli polski minister sprawiedliwości zapowiedział, że być może Polska skieruje do TSUE sprawę udzielenia przez Węgry azylu kolejnemu posłowi, któremu prokuratura chce postawić liczne i dość poważne zarzuty.
Minister mówił przy tym, że "do dzisiaj nie dostaliśmy żadnego dokumentu, nie wiadomo więc, czy były minister rzeczywiście dostał ten azyl", jednak powodzenie pomysłu "Na problemy - TSUE" zostało - jak się zdaje - dostrzeżone, a promowanie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dopełnia się coraz bardziej.
Nie odmawiając TSUE istotnych walorów w rozstrzyganiu sporów, warto jednak uzupełnić entuzjazm w sięganiu po jego pomoc o kilka uwag.
Po pierwsze, sam proces przygotowywania skarg zajmuje - jak widać - sporo czasu, a kiedy robi się to w pośpiechu, kończy się raczej źle.
Po drugie, tempo rozpatrywania przez TSUE spraw liczy się nie w tygodniach czy miesiącach, a raczej w latach. Nieprzypadkowo kluczowe decyzje Trybunału - np. w sprawach praworządności w Polsce - zapadają do dziś, choć władza, której stawiano w tej sprawie zarzuty, odeszła już prawie 2,5 roku temu.
Po trzecie, im bardziej obszerna i zawiła jest sprawa, tym dłużej to trwa. Wnikliwa ocena np. kilku wniosków dotyczących umowy UE-Mercosur z pewnością pochłonie kilka lat.
Po czwarte zaś - wszystkie trzy powyższe uwagi podkreślają znaczenie ostatniej; rozwiązywanie doraźnych, bieżących problemów nie jest zadaniem sądów i trybunałów, ale wciąż pozostaje dziedziną działania polityków. Nawet jeśli politycy uznają trybunały za ostatnią deskę ratunku przed gwałtownym wzburzeniem opinii publicznej.


