Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek w środę zaprezentował w Sejmie projekt ustawy dotyczącej praworządności. Wyróżnił w nim cztery filary, które jego zdaniem po 2015 roku poddano "najbardziej niszczycielskiej presji". Na liście znalazły się: Trybunał Konstytucyjny, Krajowa Rada Sądownictwa, Sąd Najwyższy oraz sądy powszechne.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Szef MS, przedstawiając projekt tzw. ustawy praworządnościowej ocenił, że po roku 2015, a więc po wyborach parlamentarnych, gdy większość parlamentarną zdobyło Prawo i Sprawiedliwość - wprowadzono mechanizm, "w którym prawo zamiast być tarczą dla obywatela, stało się narzędziem demontażu niezależności sądownictwa".
Waldemar Żurek wskazał filary, które w jego ocenie poddano "najbardziej niszczycielskiej presji".
Jako pierwszy wymienił Trybunał Konstytucyjny. Proces, który rozpoczął się od paraliżu decyzyjnego, zakończył się na przekształceniu organu stojącego na straży konstytucji w instytucję legitymizującą niekonstytucyjne działania władzy wykonawczej - mówił minister sprawiedliwości.
Drugim filarem jest - według Żurka - Krajowa Rada Sądownictwa. Neo-KRS stał się grzechem pierworodnym, który zainfekował cały system powołań sędziowskich - ocenił.
Następnie szef resortu sprawiedliwości w swoim wystąpieniu poruszył także kwestię Sądu Najwyższego. Wśród nieprawidłowości wymienił próby czystek personalnych pod pozorem obniżenia wieku emerytalnego oraz utworzenie nowych izb o wątpliwym statusie prawnym. Stwierdził też, że utworzenie Izby Dyscyplinarnej czy Izby Kontroli Nadzwyczajnych Spraw Publicznych, które - jak mówił - tworzą "neosędziowie", doprowadziły do głębokiego rozłamu wewnątrz sądu i bezprecedensowego kryzysu.
Przypomniał również, że Polska straciła z funduszy unijnych prawie 3 mld zł w ramach wypłaty odszkodowań w następstwie szeregu orzeczeń sądów europejskich, które wskazują, że tzw. neosędziowie w SN nie tworzą sądu.
Ostatnim filarem wskazanym przez Żurka są sądy powszechne. Zmiany w ustawie o ustroju prawa sądów powszechnych, które oddały ministrowi sprawiedliwości niemal arbitralną władzę nad powoływaniem prezesów sądów oraz zmiany wykluczające samorządy sędziowskie z podejmowania najważniejszych decyzji organizacyjnych w sądach na rzecz stworzenia kolegiów, które składały się tylko z prezesów sądów danego okręgu wyznaczonych przez ministra sprawiedliwości, a także wprowadzenie systemu represji dyscyplinarnych wobec sędziów stosujących prawo europejskie. (...) Działania te wywołały skutki, których naprawa zajmie lata - powiedział.
Projekt ustawy praworządnościowej, czyli ustawy o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podjętych w latach 2018-2025, przewiduje pozbawienie mocy prawnej uchwał KRS podjętych po 2018 r., które zawierały wnioski o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego (z wyłączeniem wniosków obejmujących grupę tzw. początkujących sędziów).
Minister sprawiedliwości podkreślił także, że projekt tzw. ustawy praworządnościowej został opracowany w dialogu ze środowiskiem prawniczym i jest zgodny z wytycznymi międzynarodowych organów eksperckich. Wyraził nadzieję, że prezydent Karol Nawrocki pochyli się nad projektem.
Podczas pierwszego czytania projektu tzw. ustawy praworządnościowej minister Żurek obarczył władzę PiS winą za chaos w wymiarze sprawiedliwości, w tym podważanie wyroków sądów wydanych przez "wadliwie powołanych sędziów". Przypomniał też o kwestionowaniu niezależności sędziów przez międzynarodowe trybunały.
Polska z lidera przemian demokratycznych stała się przedmiotem licznych procedur naruszeniowych przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz negatywnych wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Podważanie zaufania do polskiego wymiaru sprawiedliwości to nie tylko kwestia prestiżu, ale realne zagrożenie dla współpracy sądowej w Europie, ale głównie bezpieczeństwa prawnego Polaków - ocenił.
Żurek zaznaczył, że projekt "ustawy praworządnościowej" został opracowany w dialogu ze środowiskiem prawniczym i jest zgodny z wytycznymi międzynarodowych organów eksperckich, w tym Komisji Weneckiej. Wskazał, że celem projektu ustawy jest uregulowanie statusu sędziów powołanych z udziałem KRS działającej od 7 marca 2018, a w konsekwencji zagwarantowanie uczestnikom postępowań sądowych pełnej realizacji prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezależny, bezstronny, prawidłowo powołany sąd oraz pewności prawa w zakresie trwałości orzeczeń sądowych.
Podkreślił także, że obecnie polski obywatel jest tych praw pozbawiony. To jest sytuacja patologiczna. Musimy ją naprawić i musimy ją naprawić razem z prezydentem. Chciałbym, żeby prezydent pochylił się nad tym projektem - powiedział Żurek.
Propozycja dotycząca tzw. ustawy praworządnościowej spotkała się ze zdecydowaną krytyką polityków Prawa i Sprawiedliwości. Posłowie tego ugrupowania podkreślili, że projekt ustawy zaproponowanej przez ministra sprawiedliwości przekracza granice absurdu - jest "gwałtem na sprawiedliwości i karykaturą prowarządności". Złożyli wniosek o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu.
Poseł Szczucki powiedział w czasie pierwszego czytania projektu przygotowanego przez resort sprawiedliwości, że zawarto w nim m.in. możliwość kwestionowania wyroków. Pan minister chce, by wyroki wydawane przez tych sędziów, których państwo nazywają neosędziami (...) zostały utrzymane w mocy, a jednocześnie, by strony, które wcześniej kwestionowały skład sądu, mogły te wyroki zakwestionować. (...) To jest absurd na miarę Latającego Cyrku Monty Pythona - powiedział pod szefa MS Waldemara Żurka.
Dodał, że "nie da się przywrócić praworządności, łamiąc prawo". Nie da się odbudować państwa prawa, niszcząc jego konstytucyjne fundamenty - wskazał.
Marcin Warchoł ocenił z kolei, że projekt jest "gwałtem na sprawiedliwości i karykaturą praworządności". Według niego, projekt ten traktuje sędziów powołanych po 2018 r. gorzej niż "sędziów hitlerowskich i komunistycznych", ponieważ - jak mówił - weryfikacji poddawane były wówczas poszczególne wyroki uznane za niesprawiedliwe i zbrodnicze.
Poseł PiS uważa, że propozycja szefa resortu sprawiedliwości "przekracza granice prawa, przyzwoitości oraz absurdu". Minister chce masowo wyrzucać automatycznie z zawodu sędziów wybranych w sposób demokratyczny w wolnej Polsce (...) nie weryfikując ich wyroków, nie sprawdzając, czy oni orzekali sprawiedliwie - powiedział Warchoł.
Według niego, dowodem na to, że ministra Żurka interesuje jedynie "zemsta i czystka" jest zapisane w projekcie zniesienie instytucji skargi nadzwyczajnej. Skarga (...) pomogła wielu obywatelom, ofiarom lichwiarzy, oszustów w naprawianiu krzywd. To jest tzw. ostatnia deska ratunku - powiedział.
Prawo i Sprawiedliwość złożył wniosek do projektu w pierwszym czytaniu. Prowadzący obrady wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia poinformował, że wniosek zostanie rozpatrzony w środowym bloku głosowań po godz. 15.


