Rima Hassan, francusko-palestyńska posłanka do Parlamentu Europejskiego z ramienia lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI), została w czwartek zatrzymana przez paryską policję. Sprawa ma związek z jej wpisem w mediach społecznościowych, który śledczy badają pod kątem „apologii terroryzmu”.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Rima Hassan jest znaną działaczką na rzecz praw Palestyńczyków. Jej aktywizm wielokrotnie budził kontrowersje - w zeszłym roku została zatrzymana przez izraelską marynarkę wojenną na wodach międzynarodowych i deportowana z Izraela podczas próby dostarczenia pomocy humanitarnej do Strefy Gazy na pokładzie statku należącego do "Flotylli Wolności".
Zatrzymanie związane jest z wpisem na platformie X, który miał odnosić się do Kozo Okamoto, byłego członka Japońskiej Armii Czerwonej, odpowiedzialnego za zamach terrorystyczny na lotnisku w Tel Awiwie w 1972 roku.
Uderzenie przeprowadzone zostało przez trzech członków Japońskiej Armii Czerwonej, którzy działali na zlecenie Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny.
Podczas zamachu napastnicy otworzyli ogień z karabinów maszynowych i rzucali granaty w hali przylotów, doprowadzając do śmierci 26 osób i ranienia około 80 innych. Wśród ofiar znajdowali się głównie pielgrzymi z Portoryko oraz obywatele Izraela.
Kozo Okamoto, jeden z zamachowców, został schwytany żywy, podczas gdy pozostali dwaj zginęli w trakcie ataku.
Okamoto został później skazany na dożywocie, ale w 1985 roku został zwolniony w ramach wymiany więźniów między Izraelem a palestyńskimi ugrupowaniami.
Zamach na lotnisku Lod (dzisiaj lotnisko Ben Guriona) był jednym z najbardziej krwawych ataków terrorystycznych w historii Izraela.
Choć Rima Hassan usunęła swój post po wezwaniu na przesłuchanie, francuskie władze kontynuują dochodzenie pod kątem publicznego pochwalania aktów terroryzmu.
Sytuację posłanki komplikują ustalenia z samego zatrzymania. Jak poinformowały francuskie media, w tym dziennik "Le Parisien" oraz agencja AFP, podczas procedury na komisariacie w torbie Hassan znaleziono niewielką ilość (określaną jako "kilka gramów") syntetycznych narkotyków nieznanego pochodzenia. W związku z tym znaleziskiem dochodzenie rozszerzono o podejrzenie używania, posiadania i transportu substancji odurzających.
Zatrzymanie 33-letniej eurodeputowanej wywołało gwałtowne reakcje na francuskiej scenie politycznej. Członkowie jej ugrupowania mówią o zastraszaniu osób popierających Palestynę, podczas gdy polityczni oponenci z zadowoleniem przyjmują stanowcze działania służb.
Sprawa wywołała natychmiastowe komentarze polityków. Założyciel i lider partii Francja Nieujarzmiona, Jean-Luc Mélenchon, ostro potępił zatrzymanie. "Policja polityczna po raz kolejny wzywa Rimę Hassan i umieszcza ją w areszcie policyjnym za retweet z marca. Oznacza to, że we Francji nie ma już immunitetu parlamentarnego" - napisał na X Mélenchon.
Zupełnie inny ton płynie ze strony polityków prawicy. Matthias Renault ze skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN), który wcześniej poinformował paryskiego prokuratora o wpisie Hassan, przyjął jej aresztowanie z zadowoleniem, pisząc w mediach społecznościowych o "początku końca bezkarności posłanki LFI".
Wobec Hassan od końca 2023 r. prowadzone jest także inne śledztwo za rzekome pochwalanie terroryzmu. Oskarża się ją o zadeklarowanie poparcia dla palestyńskiej organizacji terrorystycznej Hamas, która 7 października 2023 roku zaatakowała południe Izraela, zabijając 1200 osób i porywając zakładników. Dzień później Izrael najechał Strefę Gazy.
Jak przytacza Politico sama Hassan stwierdziła, że atak Hamasu z 7 października 2023 roku był "moralnie niedopuszczalny".


