"Nawet jeśli Pentagon, Departament Stanu czy jakiekolwiek inne instytucje będą otwarte i chciałyby na to przystać, to finalną decyzję podejmie prezydent Trump" - w ten sposób prezydencki minister Marcin Przydacz skomentował rozmowy Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem ws. obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. Mówił też, że sprawa Zbigniewa Ziobry nie była i będzie przedmiotem rozmów na poziomie prezydentów Polski i USA.

  • Głównym tematem rozmowy Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem były kwestie bezpieczeństwa, obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce oraz dalsza współpraca zbrojeniowa i gospodarcza.
  • Decyzja o obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce zależy ostatecznie od prezydenta Trumpa - przekazał minister Przydacz
  • Sprawa byłego ministra Zbigniewa Ziobry nie była poruszana podczas wizyty.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz zdał w poniedziałek dziennikarzom relację z przebiegu wizyty Karola Nawrockiego w USA.

Dwie rozmowy z Trumpem

Nawrocki przybył do USA w sobotę wieczorem czasu miejscowego. W niedzielę wieczorem na zaproszenie obchodzącego w tym dniu urodziny prezydenta Donalda Trumpa wziął udział w gali UFC Freedom 250 przy Białym Domu.

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej Przydacz powiedział, że wizyta w USA była też przyczynkiem do ważnych dyskusji politycznych. Dodał, że Nawrocki jako jedyny prezydent innego państwa był obecny na kolacji, bankiecie wydawanym przez prezydenta Stanów Zjednoczonych. W spotkaniu - jak zaznaczył - wzięło udział kilkudziesięciu ważnych polityków i biznesmenów amerykańskich.

Przydacz powiedział, że "głównym rozmówcą" Nawrockiego był prezydent Stanów Zjednoczonych. Według niego jedna krótka rozmowa obu prezydentów odbyła się tuż przed jedną z walk na gali, ale wcześniej także odbyła się inna rozmowa - już w samym budynku. Ta tematyka, która jest dla nas ważna, pozostaje na agendzie relacji polsko-amerykańskich, czyli kwestie polityki bezpieczeństwa, kwestie obecności amerykańskich żołnierzy, kwestie kontynuacji polityki zbrojeń, oczywiście także i zbliżający się szczyt NATO - mówił prezydencki minister.

Podkreślił, że Nawrocki rozmawiał nie tylko z samym prezydentem USA, ale także z sekretarzem energii Chrisem Wrightem, z wiceprezydentem USA J.D. Vance'em. Dodał, że na uroczystości obecni byli także: sekretarz stanu USA Marco Rubio, szef Pentagonu Pete Hegseth oraz Jared Kushner, który - jak podkreślił Przydacz - jest głównym negocjatorem USA, jeśli chodzi o tematykę bliskowschodnią, jak i ukraińsko-rosyjską.

Więc ta perspektywa Polski w uszach tych najważniejszych negocjatorów wybrzmiała. I to dobrze, że ten dwugodzinny bankiet, ta dwugodzinna uroczystość przed samymi wydarzeniami sportowymi się odbyła i prezydent miał tam możliwość przeprowadzenia ważnych rozmów - podkreślił Przydacz.

Przed chwilą prezydent zakończył spotkanie z Mike'm Waltzem, czyli dziś stałym przedstawicielem USA przy ONZ - przekazał Przydacz.

Szef BPM powiedział też, że "za parę chwil prezydent ruszy na Kapitol i spotkanie w Senacie", gdzie przeprowadzi rozmowy m.in. z liderem republikańskiej większości Johnem Thunem czy przedstawicielami senackich komisji.

Zaproszenia dla ministra Kosiniaka-Kamysza

W kontekście tych odbytych rozmów, przede wszystkim z prezydentem Donaldem Trumpem, ale także i z pozostałymi ważnymi decydentami amerykańskimi, prezydent Karol Nawrocki zdecydował, że tuż po powrocie do Polski zaprosi ministra obrony narodowej, pana wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, do Pałacu Prezydenckiego na rozmowę w kontekście kolejnych dalszych kroków - podkreślił Przydacz.

Jak dodał, po powrocie z USA Nawrocki wyznaczy konkretną datę spotkania z szefem resortu obrony, by podzielić się informacjami, ale też, by móc wypełniać konkretne kroki, które przybliżą nas "z jednej strony do zwiększonej obecności amerykańskiej, a z drugiej strony - przy zmienionym charakterze - z rotacyjnej na stałą".

Te deklaracje po stronie amerykańskiej trzeba wypełnić konkretami, no i za te konkrety w naturalny sposób musi odpowiadać (...) tutaj, w sensie wykonawczym, MON i sam pan minister Kośniak-Kamysz - powiedział.

Decyzję ws. żołnierzy podejmie Trump

Przydacz podkreślił też, że z rozmów, które Nawrocki odbył w Stanach Zjednoczonych, wynika, że finalną decyzję ws. obecności amerykańskich żołnierzy podejmie Trump.

Nawet jeśli Pentagon, Departament Stanu czy jakiekolwiek inne instytucje będą otwarte i chciałyby na to przystać, to finalną decyzję podejmie prezydent Trump. Dlatego warto inwestować w te dobre personalne relacje - dodał.

Szef BPM dopytywany, jakie deklaracje złożył podczas wczorajszych rozmów prezydent Trump, Przydacz poinformował, że amerykański prezydent podtrzymał przede wszystkim swoje zobowiązanie sojusznicze, także wynikające z art. 5 NATO.

Drugim elementem ważnym, jaki wybrzmiał to, że ta zawierucha wynikająca z pewnych zmian planowanych obecności amerykańskiej w Europie, zwłaszcza Europie Zachodniej, nie powinna i nie dotknie Polski - mówił szef prezydenckiego BPM. Polska jest modelowym sojusznikiem, w związku z tym obecność amerykańska w Polsce zostanie zachowana - taką deklarację usłyszeliśmy, pan prezydent Donald Trump ją potwierdził - dodał Przydacz.

Szef BPM dodał, że USA widzą potencjał w dalszej współpracy gospodarczej z Polską, nie tylko w wymiarze zbrojeniowym.

O Ziobrze nie mówili

Prezydencki minister Marcin Przydacz powiedział w poniedziałek, że sprawa b. szefa MS Zbigniewa Ziobry nie była i będzie przedmiotem rozmów na poziomie prezydentów Polski i USA.

Przypomnijmy, szef MSZ Radosław Sikorski w ubiegły piątek wyraził nadzieję, że prezydent Karol Nawrocki upomni się w Waszyngtonie o pozbawienie Zbigniewa Ziobry ochrony USA tak, by polityk PiS mógł stanąć przed polską prokuraturą i sądem. W poniedziałek Sikorski skomentował też spotkanie przebywającego obecnie w Stanach Zjednoczonych prezydenta Nawrockiego z przywódcą USA Donaldem Trumpem, do którego doszło w Waszyngtonie.

Mam nadzieję, że prezydent Nawrocki wykonał to, o co prosiłem, mianowicie o przyklepanie wzrostu obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce i unieważnienie pseudodziennikarskiej wizy dla podejrzanego Zbigniewa Z. - powiedział szef MSZ, nawiązując do sprawy byłego ministra sprawiedliwości w rządzie PiS Zbigniewa Ziobry, który jest podejrzany w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w działaniu Funduszu Sprawiedliwości za czasów rządów PiS. Polityk najpierw przebywał na Węgrzech, gdzie za rządów Viktora Orbana otrzymał ochronę międzynarodową, a potem udał się do USA. Telewizja Republika podała, że Ziobro będzie jej komentatorem politycznym.

Marcina Przydacza zapytano o te słowa na briefingu w Waszyngtonie. Stany Zjednoczone podejmują decyzję o przydzieleniu wizy w taki sposób, w jaki uważają za stosowne. Jeśli chodzi o pana ministra Zbigniewa Ziobrę, najpewniej finalnie decyzję podejmie odpowiedni amerykański niezależny sąd, i nie jest to powód do działania natury politycznej. Na tym polega praworządność, że decyduje prawo, a nie polityka - powiedział Przydacz.

Jeśli ktoś uważa, że prezydent będzie pomagał w prześladowaniu opozycji, to po prostu się myli - stwierdził Przydacz.

Przydacza spytano również, jak podchodzi do krytyki ze strony Sikorskiego. To wyraz jakiejś frustracji po stronie pana ministra Sikorskiego. Rozumiem, że ma jakiś ból wewnętrzny w sobie, (...) wynikający z tego faktu, że to nie on znajduje się tutaj w Białym Domu, tylko znajduje się prezydent i dba o polskie interesy - odpowiedział minister.