Najnowsze badania przeprowadzone przez zespół naukowców pod kierunkiem badaczy NASA Goddard Space Flight Center analizujących dane z marsjańskiego łazika Curiosity wskazują, że znane, nie związane z biologią procesy nie są w stanie w pełni wyjaśnić ilości związków organicznych odkrytych w próbkach marsjańskich skał. Wyniki opublikowane w najnowszym numerze czasopisma "Astrobiology" wskazują na zasadność hipotezy, że związki te mogły zostać wytworzone przez organizmy żywe. Zdaniem autorów pracy, ich wnioski otwierają nowe perspektywy w poszukiwaniu śladów życia na Czerwonej Planecie i podkreślają konieczność dalszych, pogłębionych analiz.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W marcu ubiegłego roku naukowcy ogłosili, że w jednej z próbek skalnych pobranych przez łazik Curiosity w kraterze Gale zidentyfikowano niewielkie ilości dekanu, undekanu i dodekanu. Są to największe jak dotąd związki organiczne wykryte na Marsie. Badacze sugerują, że mogą one być fragmentami kwasów tłuszczowych, które zostały zachowane w starożytnych osadach mułowych. Na Ziemi kwasy tłuszczowe są wytwarzane głównie przez organizmy żywe, choć mogą również powstawać w wyniku procesów geologicznych.
Dane uzyskane przez Curiosity nie pozwoliły jednoznacznie stwierdzić, czy wykryte cząsteczki powstały w wyniku działalności biologicznej, czy też są efektem procesów nieożywionych. W związku z tym zespół badawczy przeprowadził szczegółową analizę potencjalnych niebiologicznych źródeł tych związków, takich jak dostarczanie ich na powierzchnię Marsa przez meteoryty. Celem było sprawdzenie, czy te procesy mogłyby tłumaczyć ilości związków organicznych odkrytych w marsjańskich skałach.
Autorzy pracy postanowili sprawdzić, ile tych związków mogło kiedyś znajdować się w takiej próbce. Korzystając z wyników badań laboratoryjnych z wykorzystaniem promieniowania, danych z łazika Curiosity i modelowania matematycznego "cofnęli zegar" o mniej więcej 80 milionów lat. Tyle szacunkowo ta skała była wystawiona na powierzchnię Marsa i poddana działaniu promieniowania kosmicznego. Dzięki temu oszacowano, ile związków organicznych mogło pierwotnie znajdować się w próbce, zanim zostały one częściowo zniszczone przez długotrwałe promieniowanie. Okazało się, że ilość ta mogła być kilkadziesiąt razy większa i znacznie przekraczała poziomy, które mogłyby powstać wyłącznie w wyniku procesów niebiologicznych. Zdaniem autorów pracy, ani bombardowanie zawierającymi związki węgla meteorytami, ani procesy zachodzące w ówczesnej atmosferze Marsa, nie są w stanie tego wyjaśnić.
Chociaż wyniki badań są intrygujące, naukowcy podkreślają, że lepsze zrozumienie tempa rozkładu cząsteczek organicznych w warunkach panujących na Marsie wymaga jeszcze wielu analiz. Dopiero po ich przeprowadzeniu będzie można wyciągnąć bardziej wiarygodne wnioski dotyczące obecności lub braku życia w historii Czerwonej Planety. Najnowsze odkrycia stanowią jednak ważny krok w kierunku rozwiązania jednej z największych zagadek współczesnej nauki, czy Mars był kiedyś miejscem nadającym się do życia. Dalsze badania, zarówno laboratoryjne na Ziemi, jak i prowadzone przez kolejne misje marsjańskie, powinny przybliżyć nas do odpowiedzi na to pytanie.


