Na północy Etiopii naukowcy obserwują proces, który może w przyszłości doprowadzić do powstania nowego oceanu. Choć brzmi to jak scenariusz filmu katastroficznego, rozpad Afryki to zjawisko rozciągnięte na miliony lat, a nie powód do paniki. Dla badaczy region Afar to jednak prawdziwy raj i unikalne laboratorium geologiczne.
- Region Afar to prawdziwy raj dla naukowców, będący unikalnym laboratorium geologicznym.
- Dlaczego ten obszar tak interesuje badaczy? Jakie procesy tam zachodzą?
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Region Afar w północnej Etiopii to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na świecie - zarówno pod względem geologicznym, jak i klimatycznym. Położony na pograniczu Etiopii, Erytrei i Dżibuti, rozciąga się na obszarze tzw. Trójkąta Afarskiego, który jest jednym z najgorętszych i najbardziej suchych miejsc na Ziemi.
Roczne opady są tam minimalne, często nie przekraczają 200 mm, a temperatury latem regularnie sięgają 40-50 stopni Celsjusza. W niektórych miejscach, takich jak Kotlina Danakilska, notuje się jedne z najwyższych średnich temperatur rocznych na świecie. Brak roślinności i wody sprawia, że życie w tym regionie jest niezwykle trudne, a lokalne społeczności - głównie pasterskie ludy Afar - muszą wykazywać się ogromną odpornością i zaradnością.
Region Afar to także - a może przede wszystkim - prawdziwe laboratorium geologiczne - tam, na węźle potrójnym Afar (czyli strefie połączenia Ryftu Morza Czerwonego, Ryftu Wschodnioafrykańskiego i Grzbietu Adeńskiego), stanowiącym granicę pomiędzy płytą arabską a tworzącymi się z płyty afrykańskiej płytami nubijską i somalijską, kontynent rozdziela się niemal na oczach naukowców.
Proces ten prowadzi do powstawania licznych szczelin, gorących źródeł i wulkanów, przy czym najbardziej znanym jest Erta Ale, słynący z aktywnego jeziora lawy, a przez miejscowych zwany "bramą do piekła". CNN pisze, że w miarę jak płyty tektoniczne się rozchodzą, znajdujący się pod nimi płaszcz unosi się i - jeśli proces zostanie doprowadzony do końca - topi się, tworząc nowe dno oceaniczne.
To istny raj dla naukowców, ponieważ proces ten zachodzi dosłownie pod ich stopami. Afar to niezwykłe miejsce, ponieważ (nowe dno oceaniczne) nie jest jeszcze całkowicie zalane wodą - mówi Emma Watts, członek zespołu prowadzącego badania w regionie Afar. Daje nam to wgląd w proces, którego normalnie nie możemy obserwować - dodaje.
Badania naukowców, opublikowane w czerwcu ubiegłego rolu, wykazały istnienie pojedynczego, asymetrycznego pióropusza płaszcza (pionowego, wąskiego strumienia wyjątkowo gorącej materii skalnej) wznoszącego się głębin pod regionem Afar. Geolodzy wcześniej teoretyzowali o jego istnienu, jednak nowe ustalenia pokazały, że pióropusz pulsuje w rytmie przypominającym "uderzenia serca", choć niekoniecznie w stałym tempie.
Przed tymi badaniami sądziliśmy, że pióropusz jest prosty: unosi się do góry i ma jednorodny skład. Teraz uważamy, że w obrębie pióropusza mogą występować niejednorodności - czy to w ilości stopionej materii, czy w jej składzie - zaznacza Emma Watts.
Tempo rozchodzenia się płyt tektonicznych jest niezwykle powolne - Ryft Morza Czerwonego i Grzbiet Adeński oddalają się od siebie o około 15 mm rocznie, czyli o połowę wolniej niż rosną ludzkie paznokcie. Ryft Wschodnioafrykański przesuwa się jeszcze wolniej - o 5 mm rocznie.
Oznacza to, że na powstanie nowego oceanu trzeba będzie poczekać miliony lat, a i to nie jest pewne - procesy te mogą się zatrzymać, jak miało to miejsce w przypadku nieudanego rozłamu Ameryki Północnej.
Hollywood często przedstawia wizje nagłych katastrof, w których Ziemia pęka na pół, a ludzkość walczy o przetrwanie. Tymczasem, jak podkreśla Emma Watts, rzeczywistość jest znacznie mniej dramatyczna. Ludzie to widzą i myślą: "O nie, wszystko się rozpada!". Nie, to bardzo, bardzo powolny proces... Mogłabym to powtarzać bez końca, ale i tak ludzie wolą chwytliwe tytuły. Trzeba się z tym pogodzić - mówi, cytowana przez CNN.
CNN pisze, że rozchodzące się płyty tektoniczne odsłaniają starsze warstwy osadów, pozwalając naukowcom badać niemal 5 milionów lat ewolucji. Badania opublikowane w styczniu br. na łamach czasopisma "Nature" ujawniły odkrycie skamieniałości wymarłego krewnego człowieka sprzed 2,6 miliona lat.
Pozostałości Parantropa zazwyczaj znajdowano w południowej i wschodniej części Afryki, m.in. w Kenii. Odkrycie go około 1000 km na północ od dotychczasowych znalezisk sugeruje, że gatunek ten był bardziej rozpowszechniony, niż wcześniej sądzono.


