Na 30 stycznia zaplanowano premierę "Dziedzictwa", nowego spektaklu Teatru Żydowskiego w Warszawie na 75-lecie instytucji. Na uroczystej premierze przedstawienia pojawi się rodzina Icchoka Baszewisa Singera, m.in wnuczka pisarza Meirav Hen.

"Dziedzictwo" to sceniczna adaptacja niezrealizowanego serialu Krzysztofa Teodora Toeplitza, opartego na dwóch powieściach związanego z Warszawą noblisty Icchoka Baszewisa Singera: "Dwór" oraz "Spuścizna". Jej autorzy, Remigiusz Grzela i Robert Talarczyk, sięgając także do dylogii Singera, tworzą epicką, wielopokoleniową opowieść o losach rodziny Jakobich, w której prywatne dramaty, duchowe wybory i międzypokoleniowe konflikty splatają się z burzliwą historią Europy Środkowej XIX i XX wieku.

Powieści "Dwór" i "Spuścizna" napisane zostały w drugiej połowie lat 60. XX wieku. Akcja rozgrywa się od końca powstania styczniowego do początku XX wieku. Jak podkreślają twórcy spektaklu, Singer uchwycił w nich bardzo ważny dla swojego pokolenia temat, czyli porzucanie tradycji i kultury żydowskiej, odchodzenie od judaizmu, wybór asymilacji i nowoczesności.

Jak czytamy w opisie Teatru Żydowskiego, sztuka otwiera się mistycznym prologiem: modlitwą o życie umierającego cadyka. Od tej chwili narracja toczy się równolegle w trzech wymiarach - duchowym, rodzinnym i historycznym.

W spektaklu śledzimy losy Kalmana Jakobiego, patriarchy rodu, oraz jego córek: Miriam-Liby, Cipełe i Szajndł. Ich pragnienia, rozczarowania i próby wyrwania się z tradycji symbolizują narastające napięcie między wiarą a nowoczesnym stylem życia".

W finałowej scenie współczesna Narratorka - sama Gołda Tencer - staje się głosem pamięci, łącząc świat utracony Żydów z naszą teraźniejszością. To ona wypowiada słowa, które spinają całą opowieść klamrą refleksji: "A kiedy zostaną już same dybuki i nie będzie nikomu snuć tych historii z zaginionego świata czy cokolwiek ocaleje? A może będzie tylko wielka pustka i tylko wiatr będzie coś szeptał w jidisz? I nikt go nie będzie rozumiał."

Jak opowiada w rozmowie z RMF FM reżyser Robert Talarczyk w centrum scenicznej opowieści jest Kalman Jakobi, rozdarty pomiędzy ortodoksyjnym wychowaniem a koniecznością funkcjonowania w realiach nowoczesnego świata i prowadzenia biznesu.

"Dziedzictwo" zostało pomyślane jako teatr pamięci. Przestrzeń, w której przeszłe życie powraca w formie wspomnienia, widma, dybuka. 

Talarczyk nie tylko reżyseruje spektakl, ale także wciela się w główną rolę Kalmana Jakobiego. Gra tę postać na zmianę z Jerzym Walczakiem. W spektaklu gościnnie pojawi się też Gołda Tencer, z monologiem na finał.

Premiera "Dziedzictwa" odbywa się na finał wydarzeń związanych z obchodami 75-lecia Teatru Żydowskiego im. Estery Rachel i Idy Kamińskich. To jedyny teatr żydowski w Polsce i jeden z dwóch państwowych teatrów w Europie, który regularnie wystawia spektakle w języku jidysz.

W ostatnich latach na scenie Teatru Żydowskiego swoje spektakle realizowali m.in. Maja Kleczewska, Michał Zadara, Monika Strzępka i Paweł Demirski, Wiktor Rubin i Jolanta Janiczak, Anna Smolar, Marta Miłoszewska, Agata Duda-Gracz, Wojciech Kościelniak czy Michał Buszewicz. Robert Talarczyk reżyseruje w nim ponownie.

Próby trwają. Premiera 30 stycznia gościnnie w stołecznym Klubie Dowództwa. 

Opracowanie: