"Pan premier Kosiniak-Kamysz się wygłupił. Rząd nie wykonał pewnej pracy, pan premier Kosiniak-Kamysz nie wykonał pracy" - tak awanturę w sprawie podpisania polsko-brytyjskiego traktatu skomentował prezydent Karol Nawrocki. Obóz prezydenta zarzuca rządowi, że nie był informowany o planowanym podpisaniu dokumentów. W odpowiedzi Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że Kancelaria Prezydenta RP nie jest pępkiem świata.
- Bądź na bieżąco. Jeszcze więcej informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Prezydent o sprawę traktatu był pytany przez dziennikarzy w Warszawie. Nawrocki próbował tłumaczyć rozumowanie Kancelarii Prezydenta RP, która skarży się na to, że rząd nie konsultował z nią tej sprawy.
Nie mam informacji na temat prowadzonych rozmów, dyskusji. BBN nie przeprowadziło analiz. Jakiej odpowiedzi oczekiwalibyście od logicznie myślącego prezydenta, który ma wziąć odpowiedzialność za pełen podpisany dokument? - pytał i dodawał. Chyba rzeczą naturalną jest, że jeśli chce podpisać dokument, to muszę mieć świadomość tego, co w tym dokumencie jest. Spytać się moich ekspertów od bezpieczeństwa, co o tym myślą - zaznaczył.
To nie jest myślenie, że kancelaria prezydenta jest pępkiem świata. Chcemy być wyposażeni w wiedzę przed podpisem zwierzchnika sił zbrojnych, prezydenta - mówił wprost odnosząc się do wypowiedzi szefa MON. Wicepremier stwierdził, że "szlag człowieka trafia, jak ciągle słyszy tylko o własnym ogródku kancelarii prezydenta". To nie jest pępek świata. Najważniejsze dla nas jest bezpieczeństwo i o to dbamy. (...) Premier podpisuje umowę zwiększającą polskie bezpieczeństwo. Co się w tym może nie podobać? - zastanawiał się Kosiniak-Kamysz.
Prezydent stwierdził, że słowa Kosiniaka-Kamysza były "nierozważne". Jeszcze raz informacja dla rządu: Jeśli chcecie, żebym coś podpisywał, to informujcie mnie, co jest treścią podpisywanego dokumentu - apelował. Nawrocki powiedział, że do Pałacu Prezydenckiego przyszedł spoza polityki i nie wie, jak do tej pory funkcjonowała współpraca rządu z prezydentem. Ale nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek prezydent podpisywał dokumenty, których nie znał - mówił. Podkreślał, że nie jest przeciwko sojuszowi polsko-brytyjskiemu.
Stwierdził, że podobnie jest z programem SAFE. Myślę, że nie znaleźliśmy człowieka, który podpisałby zobowiązanie finansowe we własnym imieniu i swoich dzieci, nie znając oprocentowania. To są argumenty za brakiem powagi tych, którzy takie decyzje podejmują - stwierdził.
Minister obrony narodowej zaregował na słowa prezydenta. Kosiniak-Kamysz stwierdził, że "nie chce powiedzieć, co zrobił prezydent, jak się zachował", odmawiając podpisania ustawy wdrażającej program SAFE.
(Prezydent) nie stanął w jednym szeregu z wojskowymi, z ekspertami, z chęcią budowy bezpiecznej i silnej Polski. I myślę, że to jest ten wyrzut sumienia pana prezydenta, który teraz próbuje przykryć, atakując mnie. Ja się tym nie będę za bardzo przejmował, szczerze mówiąc, powiedziałem prawdę - podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Powiedział, że jeżeli Polska podpisuje traktat obronny z Wielką Brytanią, to nie jest to powód do smutku, tylko powód do radości. Zapewnił przy tym, że procedury dotyczące traktatów międzynarodowych są zachowane.
Szef MON podkreślił, że traktat międzynarodowy przechodzi właściwą ścieżkę legislacyjną, zostaje przyjęty i podpisany przez rząd, a następnie zaakceptowany przez parlament. I - jak mówił Kosiniak-Kamysz - na końcu decyzję podejmuje prezydent.
Taka jest nasza konstytucja, prezydent nie bierze udziału w tworzeniu tego porozumienia, nie jest parlamentem, nie jest rządem. Jest częścią władzy wykonawczej, która ma prawo zdecydować o podpisaniu lub nie (...). Ja mu nie odbieram tego prawa, ale niech on nie odbiera nam prawa do mówienia, że przygotowaliśmy najlepszy możliwy traktat, że ten traktat wzmacnia polskie bezpieczeństwo - powiedział szef MON.
Ocenił, że prezydent i jego przedstawiciele powinni wyrazić satysfakcję i radość z podpisania traktatu, "a nie negować i nie szukać, jak zawsze, dziury w całym, tylko zagrać w jednej drużynie".
Przecież my nie wysłalibyśmy czegoś złego do pana prezydenta, co nie byłoby dobre dla bezpieczeństwa Polski. Więc powinien mieć trochę więcej zaufania, bo my mamy zaufanie, że w końcu podejmie dobrą decyzję. Nie wyobrażam sobie, żeby prezydent nie podpisał traktatu o zwiększonej obronności polskiej, dzięki umowie z Wielką Brytanią - dodał wicepremier.
Odpowiadając na kolejne pytania o postawę Pałacu Prezydenckiego, Kosiniak-Kamysz ocenił, że "przecież to jest wszystko gra". Prezydentowi przecież nie chodzi o to, co jest w tym traktacie, nie chodzi o to jego współpracownikom, jakie są tam przepisy. Tylko chodzi o to, żeby zmieniać cały czas konstytucję, bez zmiany konstytucji poszerzać swoje uprawnienia - stwierdził Kosiniak-Kamysz.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz napisał w czwartek wieczorem na portalu X, że treść traktatu "trafiła do Kancelarii Prezydenta 26 maja br. na dzień przed podpisem w Northolt". "Negocjacje prowadził rząd i trwały one cały 2025 r., a nawet do początku tego roku. Kancelaria Prezydenta RP była w kontakcie ze stroną brytyjską, której jesteśmy wdzięczni za bieżące informacje. Prezydent K. Nawrocki wskazał, że po powrocie ze Szwajcarii zapozna się z treścią traktatu. Wskazał również, że wszelkie działania zwiększające bezpieczeństwo Polski mogą liczyć na jego poparcie" - napisał Przydacz.
Wpis Przydacza pojawił się po tym, jak wypowiedź prezydenta została skrytykowana m.in. przez premiera Donalda Tusk. Nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś mógł wpaść na tak niebezpieczny i tak niemądry pomysł, żeby blokować - poprzez np. brak podpisu prezydenta - traktat, który po prostu wzmacnia bezpieczeństwo Polski - powiedział szef rządu w czwartek.
Z kolei rzecznik prezydent Rafał Leśkiewicz, odnosząc się do wypowiedzi premiera, napisał na X, że premier "zrobił to tylko dlatego, by dziś uruchomić manipulacyjną narrację o wątpliwościach co do podpisu Pana Prezydenta pod ustawą ratyfikującą tę umowę".
Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór poinformował zaś w czwartek, że "MSZ od początku procesu regularnie informowało Kancelarię Prezydenta RP o stanie negocjacji i planowanej treści Traktatu".


