Film Romana Polańskiego "Oficer i szpieg" ( "J'accuse") jest wymieniany wśród faworytów do nagrody Złotego Lwa na kończącym się w sobotę 76. festiwalu w Wenecji. Jego główni rywale według krytyków to "Pralnia" Stevena Soderbergha i "Joker" Todda Phillipsa.

"Oficer i szpieg", nowy film Polańskiego w grudniu w kinach

"Oficer i szpieg", najnowszy film Romana Polańskiego, 27 grudnia pojawi się w polskich kinach. To epicki dreszczowiec szpiegowski, adaptacja bestsellerowej powieści Roberta Harrisa. czytaj więcej

Włoska agencja Ansa pisząc o faworytach zauważa, że przedstawiona przez Polańskiego historia francuskiego kapitana Alfreda Dreyfusa, niesłusznie oskarżonego o zdradę stanu i skazanego na dożywotnie więzienie "przekonała wszystkich".

W opinii krytyków francusko-włoski film jest doskonałym dreszczowcem, który nie nuży ani przez chwilę. Nie do pomyślenia jest to, aby film ten - dodaje agencja w relacji z Lido - nie dostał żadnej nagrody, także Złotego Lwa. Autorem zdjęć jest Paweł Edelman, a grają: Jean Dujardin, Louis Garrel, Emmanuelle Seigner.

Podobne nadzwyczaj pozytywne opinie wyrażane są na temat "Jokera" o komiku, który popada w obłęd i staje się mordercą. Znakomite recenzje zebrał odtwórca głównej roli Joaquin Phoenix, wskazywany jako kandydat do nagrody dla najlepszego aktora.

Wysoko oceniona została też "Pralnia" ("The Laundromat") Soderbergha, prezentująca gorący temat skandalu podatkowego Panama Papers. W obsadzie tego filmu są Meryl Streep, Gary Oldman i Antonio Banderas.

Konkurentem tej trójki może być też amerykańska "Historia małżeńska" Noaha Baumbacha. Jak się zauważa, film, który nie zachwycił włoskiej krytyki, jest wskazywany wśród faworytów przez zagranicznych recenzentów, także ze względu na grających w nim Scarlett Johansson i Adama Drivera.

Bardzo dobrze przyjęty też został "Malowany ptak" Vaclava Marhoula, czyli czesko-słowacko-ukraińska, czarno-biała ekranizacja głośnej powieści Jerzego Kosińskiego o Holokauście. Grają w niej Harvey Keitel, Stellan Skarsgard i Lech Dyblik. Zauważa się, że film jest tak wstrząsający, że nie wszyscy na Lido wytrzymali do końca trzygodzinnej projekcji.

Opracowanie: