W nowym filmie "Król dopalaczy" gra chłopaka, który z dnia na dzień stał się milionerem. Niech was nie zwiedzie kolorowy plakat, bo "to opowieść o tym, jak można spektakularnie upaść" - mówi Tomasz Włosok. Gość Rozmowy Filmowej RMF FM opowiada też o tym, co mu daje spełnienie w sztuce i w życiu, czy pozwoli swojej córeczce zostać aktorką i dlaczego marzy o kinie rycerskim.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Film "Król dopalaczy", który 13 marca wchodzi do kin, to oparta na faktach opowieść o młodym chłopaku, który wykorzystując lukę w prawie, stworzył sieć sklepów z tzw. "legalnymi narkotykami" i z dnia na dzień stał się milionerem.
Sednem tej historii jest to, jak bardzo źle można zainwestować pewne predyspozycje, które się w życiu dostaje. (...) I ten przykład pokazuje, jak z szybkiego sukcesu można spektakularnie upaść - opowiada w RMF FM Tomasz Włosok. Dodaje, że nie chciał ani wybielać granej przez siebie postaci, ani też zbytnio moralizować.
Ta historia ma obronić się sama, to również rola reżysera Pata Howla. Niestety problem dopalaczy się nie skończył, jakby się mogło wydawać - dodaje Włosok. "Dopalacze to swoista furtka dla przestępców. Ryzyko jest nadal mniejsze niż w przypadku narkotyków, a zyski bardzo duże" - alarmowali w Faktach RMF FM eksperci.
Dziennikarze RMF FM wielokrotnie informowali na antenie, że nie wszystkich chorych udaje się uratować, bo lekarze nie wiedzą, jaką substancją zatruł się pacjent. Skład dopalaczy jest ciągle zmieniany, a nowe, syntetyczne składniki, utrudniają proces leczenia. Kim jest dla Tomasza Włosoka tytułowy Król Dopalaczy? Kimś, kogo absolutnie nie chciałbym naśladować - odpowiada aktor.
U mnie to jest mocno intuicyjne - mówi w Rozmowie Filmowej RMF FM aktor. W dużej mierze to serducho mi podpowiada - dodaje. Czasem wybiera role bez ani jednego słowa, tak było w filmie "Dziki".
Tu akurat głównym punktem wyjścia było spełnienie chłopięcego marzenia (...) z czasów kina, na którym się wychowałem, (...) którym bombardowałem w swoim domu od "Braveheart", przez "Ostatniego Mohikanina", po "Ostatniego samuraja" czy "Władcę Pierścieni" - opowiada Tomasz Włosok.
Ja to kino, które później z moim przyjacielem z roku nazwaliśmy kinem rycersko-bohaterskim, ukochałem. I gdy nadarzyła się taka okazja, to moje serducho prawie mi z klatki piersiowej wyskoczyło. Później się dowiedziałem, że stoi za tym też piekielnie trudne zadanie, a to mnie dużo mocniej wtedy motywuje - deklaruje aktor.
Włosok ma też na koncie role komediowe, w serialach "Emigracja XD" i "Edukacja XD".
Ja mam o sobie takie zdanie, że gdy opowiem żart, to od razu muszę się szybko zacząć z niego śmiać, żeby ewentualnie tym śmiechem zarazić,(...) żeby wyszło, że opowiedziałem żart. (...) Więc takie mam zdanie o swojej komediowości - mówi z uśmiechem aktor. W przypadku seriali na podstawie tekstów Malcoma XD aktora przekonał scenariusz tych comedy-drama. Jak mówi, "każda scena po kolei wprawiała mnie w taki aż szaleńczo-czkawkowaty śmiech. (...) Kocham tę ekipę. Tak, to jest taki projekt, do którego z ogromną radością i z bananem na twarzy wracam".
Jak Tomasz Włosok radzi sobie z wszechobecną oceną? Ze strony zawodowych krytyków, ale też anonimowych internatów? Biorę to do siebie, naturalnie. (...) Natomiast mam coś takiego, że nie zastanawiam się nad tym, kiedy pracuję. Być może wpadam wtedy w amok, albo tak mocno jestem skupiony na tym, co mam zrobić, że brakuje mi miejsca na martwienie się, o to, kto, co o tym pomyśli. A jak już jest skończone, a jeszcze tym bardziej im bliżej jesteśmy premiery, tym więcej tych takich dziwnych lęków sie pojawia - opisuje w Rozmowie Filmowej RMF FM aktor.
Za rolę w "Zielonej granicy" dostał Nagrodę imienia Zbyszka Cybulskiego przyznawaną młodym aktorom z wybitną indywidualnością. Zagrał słynnego boksera w filmie "Kulej. Dwie strony medalu" oraz Nikosia w filmie "Jak pokochałam gangstera". Został też wyróżniony na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni za rolę drugoplanową w filmie "Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa". Zagrał w nim psychopatycznego gangstera Waldena.
Czy czuje się spełniony jako aktor? W tej pracy czujemy wielkie, wieczne nienasycenie. (...) Ciągłą chęć tworzenia czegoś. (...) Czuję się doceniony, mam poczucie, że przynajmniej temu, co do tej pory stworzyłem, oddałem serducho i nikt na pewno nie opluje mojej pracy - mówi w RMF FM Tomasz Włosok.
A co mu daje szczęście i spełnienie w życiu? Bez czego nie mógłby w ogóle funkcjonować?
Dla mnie to jest moja rodzina - odpowiada bez wahania. Malwina Buss również jest aktorką, oboje są rodzicami Jagody. Ostatnio Jagoda oglądała jakiś wywiad w telewizji (...) i zapytała kiedy ona będzie mogła udzielić jakiegoś wywiadu, o sobie - opowiada aktor. Czy jako rodzice nie będą zabraniać córce aktorskiej kariery? Jeżeli będzie tego potrzebowała i będzie tego chciała, to na pewno nikt jej nie będzie zatrzymywał. Ale zasada jest prosta: nigdzie nie będziemy jej wpychać na siłę. (...) Chyba nie jesteśmy typem rodziców, którzy zabraniają tego, co sami robią. Tym bardziej, że my kochamy swoją pracę, (...) ona jest trudna, jest ciężka, jest niewdzięczna, ale jest przede wszystkim piękna i nie chciałbym tego piękna jej zabrać, gdyby o nim marzyła - tłumaczy w Rozmowie Filmowej RMF FM Tomasz Włosok.
A gdyby któryś z reżyserów kręcił kino rycersko-bohaterskie, to aktor jest gotowy na wyzwania. Kocham biegać z mieczem - deklaruje w RMF FM.


