​Nastoletni mieszkaniec stanu Minnesota w USA został zatrzymany po tym, jak podniósł 8-letniego chłopca stojącego na podeście zjeżdżalni i zrzucił go z wysokości ponad 9 metrów - podała lokalna policja. Dziecko doznało wielu złamań.

Zdjęcie ilustracyjne /Agnieszka Wyderka /RMF FM

Do zdarzenia doszło w parku wodnym w Apple Valley, mieście położonym około 30 km od Minneapolis.

Nie doszło do kłótni, przepychanki, nie wymienili ze sobą żadnego słowa. Ten mężczyzna po prostu podszedł i zrzucił biednego chłopca z góry - mówił w rozmowie z Fox News Nick Francis, szef policji w Apple Valley.

Chłopiec doznał wielu złamań. Trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację. Jego stan jest stabilny.

18-letni Roman Adams - jak podają lokalne media - zeznał policji, że wypchnął chłopca z podestu, bo był zdenerwowany tym, że utworzyła się tam długa kolejka. Śledczy ustalili, że 18-latek cierpi na zaburzenia poznawcze i że w parku wodnym był razem z opiekunem. Nie wiadomo jednak, czy opiekun towarzyszył mu na zjeżdżalni w chwili zdarzenia.

(ł)