Nurul Amin Shah Alam, niemal całkowicie niewidomy uchodźca z Mjanmy, został znaleziony martwy w Buffalo kilka dni po tym, jak agenci amerykańskiej służby granicznej pozostawili go samego w kawiarni. Jego śmierć wywołała falę krytyki i doprowadziła do wszczęcia śledztwa.
- Niewidomy uchodźca z Mjanmy został znaleziony martwy kilka dni po tym, jak służby graniczne pozostawiły go samego w kawiarni w Buffalo.
- Sprawa zwraca uwagę na problem traktowania osób niepełnosprawnych i uchodźców przez amerykańskie służby federalne.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Nurul Amin Shah Alam, 56-letni uchodźca z Mjanmy, który był niemal całkowicie niewidomy i bardzo słabo mówił po angielsku, został znaleziony martwy pięć dni po tym, jak agenci służby granicznej pozostawili go w kawiarni w Buffalo w stanie Nowy Jork - informuje CNN.
Wcześniej mężczyzna przez rok przebywał w areszcie, oczekując na proces w sprawie, która zakończyła się ugodą i przyznaniem się do wykroczenia. Po wpłaceniu kaucji został zwolniony z aresztu 19 lutego, a następnie przekazany w ręce funkcjonariuszy Border Patrol.
Według służb granicznych, 56-latek sam wyraził zgodę na przewiezienie go do kawiarni, która miała być "ciepłym i bezpiecznym miejscem" w pobliżu jego ostatniego znanego miejsca zamieszkania. Jednak, jak podkreślają lokalne władze, mężczyzna nie miał przy sobie telefonu, nie potrafił czytać ani pisać, a jego rodzina nie mieszkała już w tej okolicy. Dodatkowo, w dniu, w którym został pozostawiony, panowały trudne warunki pogodowe - padał marznący deszcz, a temperatura oscylowała wokół zera.
Śmierć Shah Alama wywołała ostrą krytykę ze strony władz lokalnych i stanowych. Burmistrz Buffalo, Sean Ryan, podkreślił, że funkcjonariusze nie mieli żadnych procedur dotyczących postępowania z osobą niepełnosprawną, nieznającą języka i zagubioną. Zostawili go przy zamkniętej kawiarni. To nie tylko zła praktyka policyjna, to po prostu nieludzkie - powiedział.
Do sprawy odniosła się także prokurator generalna stanu Nowy Jork, Letitia James, zapowiadając analizę możliwych kroków prawnych. Kongresmen Tim Kennedy wezwał do "pełnego i transparentnego śledztwa na wszystkich szczeblach".
Shah Alam był uchodźcą z grupy Rohingya, muzułmańskiej mniejszości prześladowanej w Mjanmie. Do USA przyjechał z żoną i dwójką dzieci w poszukiwaniu bezpieczeństwa i lepszego życia. Według relacji rodziny, jego aresztowanie było wynikiem nieporozumienia - podczas spaceru, używając kija jako laski, zabłądził na prywatną posesję i nie zrozumiał poleceń policji, co doprowadziło do zatrzymania.
Po zwolnieniu z aresztu rodzina nie wiedziała, gdzie został przewieziony. Dopiero po kilku dniach, gdy rozpoczęto poszukiwania, odnaleziono jego ciało około 6 kilometrów od kawiarni. W pogrzebie uczestniczyła lokalna społeczność muzułmańska, która domaga się wyjaśnień i sprawiedliwości.
Przyczyna śmierci Shah Alama nie została jeszcze oficjalnie podana. Policja prowadzi śledztwo, a prokuratura zapowiada umorzenie postępowania karnego wobec zmarłego po otrzymaniu aktu zgonu. Sprawa zwraca uwagę na problem traktowania osób niepełnosprawnych i uchodźców przez amerykańskie służby federalne, zwłaszcza w kontekście zaostrzonych działań imigracyjnych.


