Mimo że większość Japończyków opowiada się za możliwością panowania kobiety na tronie, premierka Sanae Takaichi stanowczo sprzeciwia się jakimkolwiek zmianom w zasadach sukcesji. Jej decyzja wywołała burzliwą debatę w kraju, który od lat zmaga się z problemem malejącej liczby męskich potomków w rodzinie cesarskiej.

To decyzja, która podzieliła Japonię i ponownie rozpaliła dyskusję o przyszłości najstarszej monarchii świata. W piątek szefowa japońskiego rządu, Sanae Takaichi, jednoznacznie wykluczyła możliwość zmian w zasadach sukcesji cesarskiej, opowiadając się za utrzymaniem wyłącznie męskiej linii dziedziczenia tronu.

Rząd, podobnie jak ja, szanuje raport ekspertów, który uznał za właściwe ograniczenie uprawnień do tronu wyłącznie do męskich potomków w linii prostej, należących do rodu cesarskiego - oświadczyła Takaichi podczas piątkowej konferencji prasowej.

Sama Sanae Takaichi jeszcze niedawno podkreślała, jak "pilna" jest kwestia zapewnienia ciągłości rodu cesarskiego. Sugerowała jednak rozwiązanie polegające na włączeniu do rodziny cesarskiej dalekich krewnych płci męskiej, a nie dopuszczenie kobiet do dziedziczenia tronu.

Premierka, która w ubiegłym roku sama przełamała tzw. szklany sufit, zostając pierwszą kobietą na stanowisku premiera Japonii, nie ukrywa swojego dystansu do postulatów feministycznych. Sprzeciwia się m.in. nowelizacji kodeksu cywilnego, która pozwoliłaby kobietom na zachowanie nazwiska rodowego po ślubie. Opozycja nie szczędzi jej krytyki, wskazując także, że w obecnym gabinecie zasiadają zaledwie dwie kobiety.

Społeczeństwo za kobietami na tronie

Kwestia sukcesji cesarskiej od lat powraca w japońskiej debacie publicznej. Problem jest poważny - liczba męskich potomków w rodzinie cesarskiej systematycznie się zmniejsza. W sondażu przeprowadzonym przez agencję Kyodo News w 2024 roku aż 90 procent respondentów opowiedziało się za możliwością panowania cesarzowej.

Jeszcze w 2005 roku rządowy komitet zalecił, by tron dziedziczyło najstarsze dziecko, niezależnie od płci. Dyskusję na ten temat ucięły jednak narodziny księcia Hisahito w 2006 roku - bratanka obecnego cesarza Naruhito. To właśnie na młodym księciu dziś spoczywa przyszłość dynastii.

Tron Chryzantemy to nie tylko symbol państwa, ale i najstarsza nieprzerwana monarchia dziedziczna na świecie. Jej mityczne początki sięgają 660 roku p.n.e.