"NATO 3.0" to według wiceszefa Pentagonu Elbridge’a Colby’ego model, do którego powinien dążyć Pakt Północnoatlantycki. Co powinno się zmienić w porównaniu do stanu dzisiejszego? To Europa ma wystawić przeważającą większość sił niezbędnych do odstraszania i ewentualnego odparcia agresji na kontynencie. Amerykanie odpowiadaliby głównie za tzw. parasol nuklearny. Colby wezwał do realizacji tego scenariusza w trakcie spotkania ministrów obrony państw NATO.

  • Wiceszef Pentagonu Elbridge Colby wezwał Europę do przejęcia głównej odpowiedzialności za obronę kontynentu w ramach NATO.
  • Stany Zjednoczone planują ograniczyć swoje wsparcie konwencjonalne dla Europy, pozostawiając jednak parasol nuklearny.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Pentagon opublikował tekst przemówienia, które Colby wygłosił za zamkniętymi drzwiami w trakcie spotkania z ministrami obrony członków NATO.

Amerykanin zaproponował stworzenie "NATO 3.0" - nowej wersji sojuszu, dostosowanej do obecnych realiów geopolitycznych. W jego wizji Ameryka skupia się na własnej półkuli, a głównym obszarem rywalizacji staje się Indo-Pacyfik. Nowa koncepcja miałaby przypominać sojusz z czasów zimnej wojny, łącząc odstraszanie militarne z dyplomacją.

Wiceszef Pentagonu, reprezentujący skrzydło opowiadające się za mniejszym zaangażowaniem USA w Europie, a większym w Azji, podkreślił, że Europa powinna wziąć na siebie główną odpowiedzialność za własną obronę konwencjonalną.

Pod przywództwem prezydenta Trumpa zmieniamy priorytety w zakresie obrony naszego kraju i ochrony naszych interesów na naszej półkuli. Zmagamy się otwarcie z faktem, że Indo-Pacyfik jest obecnie centralnym obszarem geopolityki, mającym fundamentalne implikacje dla amerykańskiego bezpieczeństwa, witalności gospodarczej i przywództwa technologicznego - zaznaczył. W związku z tym Europa powinna wystawić przeważające siły niezbędne do odstraszania, a w razie potrzeby do pokonania konwencjonalnej agresji w Europie - dodał.

Colby wskazał, że europejscy sojusznicy powinni skupić się na budowaniu realnych zdolności obronnych (uzbrojenie, gotowe siły, odporna logistyka, zintegrowane struktury dowodzenia), a nie tylko na deklaracjach.

Podkreślił, że USA nie zamierzają opuszczać NATO, lecz ich wsparcie konwencjonalne będzie bardziej ograniczone i skoncentrowane. Waszyngton planuje być szczery co do harmonogramu oraz skali zmian, a także koniecznych kompromisów.

Będziemy kontynuować szkolenia, ćwiczenia i planowanie wspólnie z naszymi sojusznikami. My w Departamencie Wojny będziemy nadal przygotowywać nasze siły do wypełniania naszej roli w ramach artykułu V, a Europa będzie odgrywać wiodącą rolę w obronie konwencjonalnej - wyjaśnił.

Wiceszef polskiego MON przekazał słowa Colby'ego

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że amerykański przedstawiciel zapewnił sojuszników, iż "nigdy nie będą szli sami". Spotkanie, jak relacjonował szef MON, przebiegało przy "zupełnie innych emocjach", niż rok wcześniej, gdy zaraz po objęciu prezydentury przez Donalda Trumpa USA mocno naciskały na zwiększenie europejskich wydatków na obronność.

Przedstawiciele amerykańskich władz od początku tego roku mówią swoim odpowiednikom w Europie, że ewentualne wycofanie żołnierzy USA z Europy będzie mieć ograniczony charakter - przekazały serwisowi Politico źródła we władzach siedmiu europejskich krajów.