Dzisiaj państwa Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego ogłoszą wspólną decyzję w sprawie wyboru nowej siedziby Urzędu Unii Europejskiej ds. Celnych. W stawce jest dziewięć miast - Polska postawiła na Warszawę. "Ustanowienie siedziby EUCA w Warszawie przyniosłoby Polsce korzyści o charakterze strategicznym, ekonomicznym oraz prestiżowym" - przekonuje w rozmowie z RMF FM Magdalena Krok, pełnomocnik rządu ds. ustanowienia siedziby EUCA.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl

Polskie władze postawiły w tym konkursie na Warszawę. Stolica rywalizuje o zwycięstwo z belgijskim Liège, hiszpańską Malagą, francuskim Lille, chorwackim Zagrzebiem, włoskim Rzymem, holenderską Hagą, portugalskim Porto oraz rumuńskim Bukaresztem. 

Polska kusi propozycją nowoczesnych biurowców - 55 milionów złotych na start dla agencji - oraz unikalną synergią z Frontexem. Magdalena Krok, pełnomocnik rządu ds. ustanowienia siedziby Urzędu Unii Europejskiej ds. Celnych (EUCA), w rozmowie z RMF FM przekonuje, że "nowa agencja dla Polski to nie tylko prestiż, ale strategiczny wybór".

Jakie korzyści dla Polski?

Ustanowienie siedziby Urzędu Unii Europejskiej ds. Celnych (EUCA) w Warszawie przyniosłoby Polsce korzyści o charakterze strategicznym, ekonomicznym oraz prestiżowym - przekonuje Krok. 

Podkreśla, że posiadanie takiego organu to przede wszystkim "większa możliwość kształtowania tego, jak rozwija się Unia Celna i w jaki sposób będzie działać po reformie". Jest to kluczowe dla Polski, która jako lider w sprawach celnych z ogromnym doświadczeniem w obsłudze granic lądowych, morskich i powietrznych posiada unikalną wiedzę ekspercką. 

To także impuls ekonomiczny dla Warszawy, który nakręci koniunkturę. Urząd przyciągnie setki ekspertów z całej Europy, co oznacza "zwiększenie ruchu turystycznego, ruchu biznesowego, nowe osoby przeprowadzające się do Warszawy i wzrost konsumpcji". Powstanie też cały ekosystem nowych miejsc pracy - nie tylko dla unijnych urzędników, ale i dla lokalnych firm technologicznych czy usługowych, które będą współpracować z agencją. 

Dla Warszawy byłoby to "wielkie wyróżnienie polityczne i strategiczne".

Czym kusi Warszawa?

W walce o siedzibę polski rząd przygotował konkretną ofertę finansową, deklarując wkład z polskiego budżetu w wysokości około 55 milionów złotych. Pieniądze te, jak wyjaśniła Magdalena Krok, mają być wypłacane w ciągu pierwszych pięciu lat działania urzędu i mogą zostać wykorzystane "na cele, jakie urząd uzna za stosowne, na początkowy okres swojego rozwoju, najpewniej na czynsz". 

Warszawa zaproponowała już trzy konkretne lokalizacje, w tym budynek przy ul. Żwirki i Wigury. Jak przekonuje Krok, Polska ma unikalny atut - sąsiedztwo Fronteksu, agencji ds. ochrony granic. Warszawa jest jedynym miastem, które oferuje fizyczne sąsiedztwo dwóch najważniejszych agencji granicznych. 

Na granicy mamy straż graniczną i celników. Ta współpraca jest konieczna, żeby granica była bezpieczna i szczelna - wskazuje Krok. Połączenie obu urzędów w jednym mieście stworzyłoby europejskie centrum bezpieczeństwa granic, co jest kluczowe dla ochrony rynku wewnętrznego UE. Polska zarządza najdłuższą lądową granicą zewnętrzną UE w skomplikowanej sytuacji geopolitycznej, a polscy celnicy mają praktyczną wiedzę o zwalczaniu przemytu i obchodzeniu sankcji.

Jaka jest konkurencja?

Jak przekazał dziennikarce RMF FM jeden z dyplomatów, Warszawa znajduje się wśród 4 najmocniejszych kandydatów, obok Lille, Hagi i Zagrzebia. W rozmowie z RMF FM Magdalena Krok nie kryje, że to właśnie francuskie Lille wyrasta na jednego z najtrudniejszych przeciwników Warszawy. 

Wydaje się, że takim bardzo mocnym kandydatem jest Francja. Tutaj ma bardzo duże polityczne wsparcie ta kandydatura - oceniła.

Według Krok, Paryż znacznie wcześniej niż inni rozpoczął kampanię, promując swoją ofertę, co daje mu przewagę na starcie. Francja jest oczywiście jak zawsze mocnym graczem, ma bardzo mocną dyplomację i mocno zabiega - wskazała Magdalena Krok. 

Lille zaoferował również finansowanie na okres dziewięciu lat, co czyni ich ofertę niezwykle atrakcyjną dla budżetu nowo powstającego urzędu. 

W kuluarowych rozmowach w Brukseli francuska propozycja, obok Hagi, jest wymieniana najczęściej jako najmocniejsza. Kandydatura Hagi opiera się przede wszystkim na ogromnym doświadczeniu w goszczeniu międzynarodowych instytucji. Magdalena Krok wprost przyznaje, że "Holandia ma ogromne doświadczenie i przygotowanie w goszczeniu tego typu instytucji". Chodzi o to już w Hadze już ulokowane są dwie agencje (Europol i Eurojust). 

Głównym atutem Hagi jest także możliwość wykorzystania już istniejących struktur i współpracy z tymi dwoma agencjami czyli jak twierdzą Holendrzy "gotowy ekosystem dla nowego urzędu celnego". 

Z kolei Zagrzeb jest dla Warszawy groźnym rywalem przede wszystkim ze względu na silny argument polityczny - sprawiedliwość geograficzną wewnątrz Unii. Zagrzeb również jest taką kandydaturą, która cieszy się zainteresowaniem - przyznaje Krok, a jego główną kartą przetargową jest fakt, że "Chorwacja nie ma jeszcze żadnej agencji jako jedno z niewielu państw unijnych".

Opracowanie: